Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 6 min czytania

Nasi Przyjaciele

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dawniej, na samym początku, byli nowością. Czymś nieznanym, nowym i tajemniczym. Mówili cicho i grzecznie. Pokazywali się rzadko i dzięki temu nie denerwowali. Pozwalałem im wchodzić do mojego domu. Po co mieli stać na deszczu przed drzwiami? Zapraszałem na herbatę. Byli zdziwieni, niewinni i wystraszeni. Z przyjemnością brałem udział w rytuale wymiany uprzejmości i z rozbawieniem patrzyłem, jak wpadają sobie w słowo i uśmiechają się nieśmiało. Byłem zadowolony. Miałem odtąd nowych Przyjaciół, którzy odwiedzali mnie, przynosili prezenty i zawsze byli punktualni. Nieco później zauważyłem, że aby się nie spóźniać, zamieszkali po drugiej stronie ulicy. Minęło kilka lat. W kraju zapanowała demokracja. Wszyscy zapomnieli o totalitaryzmie i komunistach, a na przedstawieniach "Procesu" Kafki pękano ze śmiechu. Żyliśmy w dobrobycie, w którym technika nie tylko ratowała i wydłużała życie, ale przede wszystkim sprawiała, że było ono o wiele przyjemniejsze. Oczywiście moi Przyjaciele także zaczęli się zmieniać. Stawali się bardziej natarczywi, a ich wizyty coraz częstsze i niezapowiedziane. Tłumaczyłem sobie, że w końcu każdy się zmienia i miewa lepsze lub gorsze dni. Teraz mówili dużo i szybko. Nawet gdy nie słuchałem. Przestali pić herbatę. Wchodzili i zaczynali mówić, mówić i mówić.. Starałem się nadal być uprzejmym i zawsze kiedy przychodzili, otwierałem drzwi i słuchałem, choć zwykle nie pamiętałem długo tego, co opowiadali. Problemy zaczęły się, gdy Przyjaciele coraz częściej pojawiali się w nocy. Byłbym to darował, ale powtarzali te same rzeczy, które słyszałem w dzień! Przestali witać się ze mną i kłaniać na ulicy. Moim zadaniem było tylko słuchać. W tym samym czasie Przyjaciele stali się znani i popularni. Prowadzili programy w TV, śpiewali piosenki w radiu, grali w filmach, pozowali do zdjęć, a ich podobizny umieszczano na plakatach. Wtedy też przestali dawać prezenty. Teraz trzeba było za nie płacić. Choć nie były drogie, to jednak Przyjaciele przynosili ich coraz więcej. A ja wcale nie byłem bogaty. Któregoś dnia nie wytrzymałem i nie otworzyłem drzwi. Po prostu siedziałem w fotelu i słuchałem jak pukali i dzwonili. Nagle wszystko ucichło. "Czyżby zrezygnowali?" - pomyślałem. Podszedłem do drzwi i powoli otworzyłem. Nie było nikogo. Wróciłem do pokoju, bardzo z siebie zadowolony. Tutaj czekali już Przyjaciele. Musieli wejść przez okno. Było ich więcej niż zwykle i miny mieli wyraźnie niezadowolone, a w ich głosach dało się wyczuć nutkę rozczarowania. Kiedy wreszcie poszli, zaryglowałem drzwi, zabiłem deskami okna i zamknąłem się w piwnicy. Wiedziałem, że niedługo przyjdą następni. Nie minęło pięć minut, gdy rozległo się pukanie. Najpierw delikatne i ciche, potem coraz mocniejsze i głośniejsze. W końcu stało się naprawdę brutalne - aż drewno trzeszczało. "Nie ośmielą się..." - pomyślałem. Wówczas jedno niezwykle silne uderzenie roztrzaskało drzwi na kawałki. Usłyszałem tupot wielu nóg. Po krótkim przeszukaniu…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%