Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 4 min czytania

nasza przyszłość

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Stali wyprostowani obok siebie, tworząc długi rząd nagich ciał. Teraz każdy był sobie równy, brak różnic, które tak bardzo dzieliły ich w poprzednim życiu. Biedak był dalej biedny, lecz bogaty także w biedę się obrócił. Kobiety stały plecami do mężczyzn, już bez włosów opadających na ich ramiona. Także były sobie równe. Nie było najpiękniejszej ani najbrzydszej. Była łysina. I nagie ciała. Nikt nic nie mówił, każdy patrzył w niewidzialny punkt przed sobą. Stali z otwartymi oczyma znudzeni ciągłym czekaniem. Już tyle lat upłynęło… tyle lat. Pod nimi, za nimi, przed nimi, było nic. Stali na niczym. Jest to ciężko wytłumaczyć, ale tak właśnie było. Wielka ciemna otchłań rozciągała się gdzie tylko obłędy nie spojrzały. Jednak raz na rok ich wyczekiwania, pojawiał się czerwony punkt gdzieś w oddali. Na jego widok obłędy krzyczały i próbując go dotknąć, męczyły się tak bardzo, że potrzebny był rok na odbudowanie ich sił. Pewnego razu jedna kobieta z numerem jedenastym zamknęła oczy. Otrzymała siłę wcześniej niż inni, i panikując poczęła krzyczeć. Mówić nie umiała, nie znała słów, więc krzyki objawiały się w postaci jęków i bełkotania. Bez zębna istota spojrzała jednak ostrożnie przed siebie. Dojrzała ponoć rzecz tak przerażającą, że po kilku sekundach straciła wzrok i upadła. W ciszy i bezruchu. Sny powiadają, że jako niewidzialna postać leży dalej tam gdzie jej miejsce, i pełna sił, choć nieruchoma oblewa się łzami wysiłku, chcąc przekazać innym jak straszny jest obiekt, który obserwuje ich od tylu lat… Obłęd w tych obłędach był zakodowany niezmiernie głęboko. A…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%