Przyjaźń · 6 min czytania
'Natasza' - cz. I
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kap, kap, kap… - Kolejne krople deszczu zgasiły trzymanego przez Nataszę papierosa. - Cholera. Naciągnęła na głowę kaptur i ze słuchawkami w uszach ruszyła w stronę domu. Nie była daleko, ale zanim dotarła, deszcz zdołał rozpadać się na dobre. Wróciła cała przemoczona. Weszła do mieszkania, zostawiła w korytarzu buty i, jak zwykle, zamknęła się w swojej twierdzy – w Swoim Pokoju. Zrzuciła ociekające wodą ubrania, odpaliła komputer, by po chwili pokój mogły wypełnić dźwięki Avril Lavigne, po czym zaległa w fotelu przed gg ustawionym na ‘niewidoczny’ z książką w ręce. Była sobota po południu – Natasza nie spędziła tak dużo czasu. O 18.00 umówiła się z dobrym kumplem i właśnie zaczęła się szykować. Stanęła przed dużym lustrem wiszącym na ścianie w jej pokoju. Nie lubiła przesadnego makijażu czy ciuchów tak wyzywających, że nie można się było ruszać. Z drugiej strony lubiła się szykować, przymierzając tony ciuchów i tworząc w ten sposób bałagan w swoim pokoju, który nazywała ‘artystycznym chaosem’. Spojrzała na swoje odbicie, nie odkryła w nim jednak nic nowego – te same zielone oczy patrzyły na nią spod ciemnych rzęs, ładnie komponując się z ciemnymi brązowymi włosami, które sięgały jej do przedramion. Lubiła w nich to, że były idealnie proste i tylko na specjalne okazje dodatkowo je prostowała. Nie przeszkadzały jej także piegi, które zadomowiły się w niewielkiej ilości na jej nosie. Uważała, że dodają jej charakteru. Właściwie lubiła siebie, choć, jak większość dziewczyn, chciałaby mieć idealnie płaski brzuch, mimo że wszyscy uważali, że jest szczupła. Tego wieczora miała iść z Piotrkiem do pubu. Często organizowali takie wypady, podczas których rozmawiali dosłownie o wszystkim, jednocześnie świetnie się bawiąc. Postanowiła włożyć czarną bluzkę z kolorowymi nadrukami, czarne spodnie rurki i szerokie, białe adidasy, które mama kazała jej wyrzucić, bo były całe poobdzierane. Ale Natasza potrafiła szybko przywiązać się do najróżniejszych rzeczy. Uparcie powtarzała, że to jej ukochane buty i często je nosiła. 17.30 – była już gotowa. Złapała torbę, powiedziała mamie, że wychodzi i wybiegła z domu. Udało jej się złapać autobus podjeżdżający pod sam pub. Piotrek już czekał – jak zawsze. -Cześć! – zawołała i uśmiechnęła się szeroko. -Cześć – chłopak odpowiedział uśmiechem. Weszli do środka i zajęli ulubiony stolik. Po godzinie Nataszy kręciło się już w głowie po wypitym piwie i miała świetny humor. Wszyscy wiedzieli, że ma dość słabą głowę, jednocześnie potrafiła wlać w siebie imponujące ilości alkoholu. Mówiła, odpalając kolejnego papierosa: -Odkryłam cudowny zespół! Chociaż tobie się pewnie nie spodoba. Totalnie rockowe brzmienie. Co? Tak, wiem, za dużo palę. Nie bij, tatusiu. Ale i tak pokażę ci kiedyś ich piosenki, może wreszcie nawrócisz się na rock. -Chyba śnisz – zaśmiał się Piotrek.