Duchy · 4 min czytania
Nekroskop
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kałuże rozpryskiwały się pluskiem na śliskiej brukowanej ziemi, kiedy chłopiec trafiał na nie pełnym biegu. Ale to nie zdawało się go martwić, gnał co sił w nogach przedzierając się przez mgłę, której pierzyna przykrywała go niemal w całości. Słońce właśnie zaszło, a miasto pogrążone było w cichym śnie. Potykając się i dysząc chłopiec zatrzymał się dopiero przy moście niedaleko dzielnicy w której mieszkał. Nie było to miejsce dla szlachetnie urodzonych bogaczy, lecz reprezentowało poziom, na który większość szemranych typów nie mogło sobie pozwolić. Mieszkał tu ze swymi rodzicami, znanymi i szanowanymi w sąsiedztwie za swe medyczne i magiczne zdolności, chłopiec oczywiście nie omieszkał chwalić się tym przy każdej nadarzającej się okazji. Teraz opierał chude rączki na kolanach ubłoconych spodni i dysząc ciężko rozglądał się za czymś co sprawiło, że wybrał akurat to miejsce na postój. Mgła powoli przerzedzała się smagana podmuchami zimnego, porannego wiatru. Granatowo szare niebo było zupełnie puste, żadnych ptaków, gwiazd czy choćby komarów, których o tej porze roku przy rzece powinno być nieznośnie wiele. Złapawszy oddech, chłopiec wyprostował się. Dopiero teraz, gdy biała ściana mgły nieco zelżała dostrzegł postać stojącą na moście. Powstrzymał paniczny odruch nagłej ucieczki, głównie dlatego, że postać nie była wcale większa od niego. Przeciwnie, stała przed nim młodziutka elfka. Stała boso, odziana jedynie w białą, długa nocną koszulę i pewnie nie dostrzegł by jej wcale gdyby materiał koszuli nie poruszył się trącany wiatrem. Chłopiec zbliżał się w jej kierunku powoli by znów…