Inne · 6 min czytania
Nic
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mężczyzna siedział na ławce i palił papierosa. Musiał się uspokoić. Spoglądał bezmyślnie na nocne niebo pełne gwiazd, na jasny rogal wychylający się zza rzadkich chmur. Wydawało mu się, że te świetliste punkty żyją, uśmiechają się, żartują, robią dobrą minę do złej gry. Pewnie mało obchodzi je los śmiertelników, patrzą z politowaniem na ich codzienne problemy, proste uczucia, marne sukcesy w ziemskim życiu. I mają gdzieś to, co czuje facet, który stracił dwa lata. Dwa lata... Czym są dla tych jasnych obiektów na niebie? Czym są dwa okresy obrotu Ziemi dokoła słońca wobec wieków i tysiącleci, które obejrzały? A widziały już wszystko, co mogły zobaczyć. Wojny i pokoje, narodziny i śmierci, wzloty i upadki, chwile szczęścia i grozy. Widziały jak ludzie kochają się i nienawidzą, zdradzają, zabijają, krzywdzą. Widziały setki szaraków, którzy siedzą w środku nocy na ławce i wmawiają sobie, jacy są nieszczęśliwi. Może... A może wcale nie patrzyły w tę stronę. Poczuł mrożące powietrze nadchodzącej zimy. Spojrzał na nieosłoniętą, drżącą rękę, w której czerwonym blaskiem tlił się papieros. Był tak przejęty telefonem, że wybiegł z mieszkania bez kurtki. Było okropnie zimno. Już wyobrażał sobie, jak za tydzień lub dwa śnieg pokryje dziurawą podwórkową ulicę, nierówny chodnik, samochody stojące na parkingu, jak dzieci pójdą do szkoły w butach po starszych braciach i siostrach. Dwa lata... Tyle byli razem. Uczucie, jakie nie zdarza się codziennie. Snuł dalekosiężne plany na przyszłość, chciał się jej oświadczyć, zamieszkać z nią w nowym domku, na który odkładał od pewnego czasu, być z nią do końca życia. Jakie to banalne. Banalne, a jednak piękne. Przynajmniej w planach. Słyszał jej głos, zniekształcony w słuchawce telefonu, zagłuszony dźwiękami klubowej muzyki, ale ten sam, ciągle ciepły i ciągle pełen energii. Nie możemy już być ze sobą. Proszę, nie pytaj dlaczego... Tak, mam kogoś. To go uderzyło najbardziej. Jak mogła? Dwa lata miłosnych uniesień, wspólnych wieczorów, wypadów za miasto, dwa lata bez dnia, w którym nie myślałby o niej. Sprzeczali się, jak wszyscy. Ale czy drobne kłótnie mogły zniszczyć ich związek? Nie, na pewno nie. Dlatego wiedział, że w jej życiu pojawił się inny mężczyzna. Nie mógł skontaktować się z nią od paru dni. Nie odbierała rozmów, nie odpowiadała na SMSy, nawet nie próbowała kłamać, że jest zajęta. Aż w końcu sama zadzwoniła. Z damskiej toalety. Musiała być w klubie z tym facetem. Bo z kim innym? Zimno, potworne zimno. Palce poruszały się z trudem, a uszy i nos powoli zamarzały. Jak mogła? Jak mogła przekreślić to wszystko co ich łączyło? To było... Okrutne. I