Biografia · 4 min czytania
nie-Anka i nie-Ada.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Koperta od kartki świątecznej w tym roku była zaadresowana z błędem w imieniu, jakby ktoś od niechcenia wypełniał adres na poczcie. Byłby to zwykły błąd, literówka w imieniu, gdyby nie fakt, że ręka należała do kobiety, która przez dwadzieścia lat nie tylko zawzięcie walczyła o to, aby właśnie to imię wymawiać poprawnie (przez dwa 'n' zamiast przez jedno), ale też o to, żeby zdrobnienie też miało odpowiednią formę - 'Anka'. Każdy kto powiedział "Ada" otrzymywał reprymendę: "Anka, nie-Ada!". 'Ada' jej się wyjątkowo nie podobało. Poprawiany był ktokolwiek: ciotka, sąsiad, koleżanki z placu zabaw, ze szkoły. Zawsze tym samym tonem: na pozór lekko rozbawionym, ale z ukrytą szczyptą irytacji. Słyszałam ten ton tyle razy, że dla mnie było o szczyptę za dużo w tej szczypcie irytacji - na tyle za dużo, że wydawało się, że ona osobiście bierze do siebie te nieumyślne deformacje. Szczyptę zbyt osobiście. Moja matka. Widzicie, moja matka miała pomysł nie tylko na to, co będę robić w przyszłości, które koleżanki będę lubić, z którymi chłopakami się spotykać, czy lub nie lubić matematykę albo polski, woleć spodnie rurki czy dzwony, niebieski, różowy czy zielony. Miała te pomysły w głowie na długo przed tym, jak ja uznałam, że jednak to będzie czekoladowy brązowy (kod RGB: 123, 63, 0) i że jednak nie przeszkadza mi, że Freddie Mercury był gejem. Również imię zostało starannie wybrane i skrojone pod scenariusz na idealną 'adriannę'. Pisanie małą literą oddaje fakt uprzedmiotowienia w tej relacji. 'Adrianna' mojej matki miała mieć niebieskie oczy, być posłuszna, przynosić piątki ze szkoły, aby było się czym pochwalić, i nie przeszkadzać w życiu. A przecież mimo wpisu w metryce, człowiek jakoś wybiera sobie słowo-klucz, dzięki któremu świat będzie pokazywał, że chodzi właśnie o niego. Akceptacja skrótu od rodziców to też jest forma wyboru. Czasem ludzie zmieniają imiona, Grażyna staje się Magdą, a niejedna Magda woli, aby…