psychologia · 4 min czytania
Nie-bezpieczeństwo
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zamek zazgrzytał i ustąpił pod wpływem klucza. Jadwiga przeszła przez próg i pomyślała, że kiedy Mateusz przyjedzie, musi mu przypomnieć, żeby go naoliwił. Starannie zamknęła za sobą drzwi. Na trzy spusty. Nikogo się już dziś nie spodziewała. Poprawiła chodnik, zdjęła buty, otworzyła szafkę i ustawiła je równo w środku. Założyła ciapy i stanęła przed lustrem. Przygładziła włosy. Weszła do kuchni. Zapaliła gaz. Przy napełnianiu czajnika, zlew się zachlapał. Starannie go wytarła. Nastawiła wodę. Usiadła przy stole. Założyła okulary. Wzięła gazetę z programem. Odruchowo sięgnęła po pilota i włączyła mały telewizor stojący naprzeciw niej. Odwróciła się by sięgnąć po papierosy trzymane w szufladzie tuż za nią. Wyciągnęła jednego. Zapaliła. W telewizji właśnie leciały wiadomości. Jakiś autobus rozbił się na trasie. „Ten, który nie uczestniczył w wypadku pojechał dalej…” Pomyślała o Mateuszu. Dobrze, że nie ma teraz samochodu. Znów zacząłby się rozbijać po drogach. Wstała, otworzyła lodówkę, wyciągnęła warzywa na sałatkę. Mateusz przyjedzie w sobotę. Trzeba jeszcze upiec mięso i przygotować kotlety. Krojąc warzywa zauważyła nagle, że ręka jej się trzęsie. Była zdenerwowana. Ale czym? Nie czuła się tak, odkąd powiedziała mężowi, że ma się wyprowadzić. Przypomniało jej się jak siedział naprzeciwko niej pijany jak zawsze od ostatnich trzydziestu lat i jak tłumaczył jej: - Ale Jadziu… Ja… nic… nie piłem… Jeszcze po wyprowadzce przyszedł list pocztą. Komornik wszedł na jej emeryturę. Kolejny niezapłacony kredyt sprzed rozdzielności majątkowej… Była tak zdenerwowana, że