Przyjaźń · 7 min czytania
Nie boję się ciebie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Hmm piękna nieznajoma – chwycił ją za rękę i okręcił - Wcale nie piękna –uśmiechnęła się udając zawstydzenie - Alicja! – Usłyszeli dziewczęcy głos – No ciebie tylko zostawić na moment, a od razu zaczepiasz obcych facetów – zaśmiała się drobna brunetka, która nagle zjawiła się przy nich – Byś przedstawiła pana a nie, co ty sobie dziewczyno myślisz? Ala zaśmiała się – Goryl nie? – Powiedziała kładąc rękę na ramieniu chłopaka - Nooo, a ma jakieś imię? - Robert – podał dłoń dziewczynie - Anka – odpowiedziała – Tam siedzimy – wskazała ręka stolik - To chodźmy - Maleńka przyniosę coś do picia – wyszeptał Ali do ucha – Bo jestem baaardzo spragniony – i nagle jego rękę powędrowała gdzieś…
***
- Alicjo, przyjaciółko ma, najwyższa pora żebyś znalazła sobie kogoś, a nie krążysz sama i sama – chłopak podał dziewczynie kolejną sukienkę do przebieralni - Ale po co skoro mam ciebie? – Zaśmiała się – I jak? – Spytała przeglądając się w lustrze - Perfecta - Myślisz? - Kobieco, seksownie, zmysłowo… Rozumem dzisiaj idziemy na łooowy? - Spotykam się z Robertem – powiedziała zasłaniając kotarę przebieralni. – Chłopak zaczął uderzać głową o ścianę, ale ona i tak tego nie widziała. Już dawno jako przyjaciel kazał jej z tym skończyć. Robert to nie mężczyzna dla niej. - Alicja… - Paweł przestań – wyszła z przebieralni. Wiedziała, że on ma rację, wiedziała o tym dobrze, ale nie chciała tego kończyć. To było za dobre. - Gdzie tym razem? – Odezwał się kiedy już wyszli ze sklepu - U mnie - Oo nie wierzę. Czyżby ukochana wyjechała? - Chyba. Paweł co ci przeszkadza w Robercie? - To, że jest… Boże dziewczyno gdzie ty masz oczy on ma dziewczynę do jasnej cholery! Wiesz jak nazywa się takie jak ty?! - Zastanawiam się teraz czy nazwiesz mnie kochanką, czy może kurwą? Aczkolwiek to drugie chyba odpada bo nie biorę za to pieniędzy. - Nie to chciałem… - Słuchaj, ten romans jest chyba najlepszym co mnie spotkało. Umawiam się z facetem, uprawiamy seks, jesteśmy niezależni, on ma swoje życie a ja swoje. - On ma dziewczynę… - To moje sumienie – powiedziała wsiadając do samochodu – Jedziesz? - Nie, umówiłem się - To do zobaczenia – kolejna rozmowa z przyjacielem i kolejny raz kiedy już miała przyznać mu rację. Spotkania z Robertem to jedyny przejaw jej egoizmu. To właśnie to coś, co robiła dla siebie, dla swojej przyjemności. Związek? Nie, to nie dla niej. Może kiedyś była uczuciowa, patrzyła na świat przez wielkie okulary w kształcie serduszek, ale już nie… Jakimś cudem z tej romantycznej dziewczynki zmieniła się w kobietę która wiedziała czego chcę. Robiła w życiu to za czym przepadała. Udowodniła rodzicom i sobie, że nie jest słaba, że do cholery potrafi o siebie zadbać. Może dlatego, że robiła te dwie rzeczy które uwielbiała?
- Trafiłeś? – Uśmiechnęła się otwierając drzwi - Do ciebie zawsze – pocałował ją na powitanie - Na co masz ochotę? Kawa, herbata…- nie dokończyła bo chłopak przycisnął ja do ściany - A jak sądzisz? – Zaśmiał się
***
- Za każdym razem jakbyś miał coraz więcej mięśni – powiedziała głaszcząc go po ramionach. - A jak tam twoje treningi? - A jakoś przestało mnie to kręci- odpaliła papierosa. - Nie trenujesz? I dlaczego kurwa palisz?! - Po pierwsze to nie boję się ciebie, a po drugie trenuję, ale coś innego - Co? - Boks - Co?! – Roześmiał się - No boks. Trener powiedział, że robię postępy - No paląc to ty na pewno zrobisz takie postępy, że o ja pierdolę! - Czy to moja wina, że po dobrym seksie lubię sobie zapalić!? Co ty się mnie dzisiaj…