Inne · 4 min czytania
Niebieski pokój
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Niebieski Pokój
Weszła na górę...Powoli, stopień po stopniu. Wiedziała, że za chwilę otworzą się przed nią drzwi niebieskiego pokoju. JEJ pokoju. Jej dawnego pokoju. Pragnęła jak najbardziej odwlec ten moment. Ale drzwi były coraz bliżej. Otworzyła je... Tyle razy śniła jej się ta chwila! Czy coś poczuła? W pierwszej chwili sama nie wiedziała... Kiedyś śmiały się z mamą, że ma tutaj jak w niebie. Błękitne ściany, obwieszone złotymi obrazami w granatowych oprawach. Wszystko to dawało niebanalny efekt – pokój artysty. Ale ona nigdy nie była artystką. Pamiętała, że wszystkie koleżanki zazdrościły jej. Oddałyby wszystko za taki pokój. Uśmiechnęła się do siebie, a na jej twarzy pojawił się cień goryczy... Nie było jej tutaj od ponad sześciu lat. Sześć lat z dala od niebieskiego pokoju. Jej świątyni i więzienia. Rozejrzała się dookoła bardzo uważnie. Nic się tu nie zmieniło. Nawet jej ubrania leżały tam, gdzie je ostatni raz zostawiła. Mama niczego tu nie ruszała, pewnie miała nadzieję, że kiedyś wróci. Na wspomnienie matki, po jej twarzy przemknął smutny uśmiech... Niebieski pokój zawirował jej przed oczami. Przywołał wspomnienia, obrazy, które przesuwały się z prędkością światła. Dwie kobiety stojące na środku – jedna bardzo młoda, druga starsza. Starsza kobieta wymierzająca młodszej policzek... Pamięta to do dzisiaj. „Przecież ona robiła to dla mojego dobra” przemknęło jej przez myśl. Następny obrazek. Młoda dziewczyna, skulona na wielkim łóżku wsłuchująca się w odgłosy dochodzące z dołu. Odgłosy krzyków, kłótni i trzasków – każdego wieczora, dzień w dzień. Dziewczyna siedząca przy biurku, zapisująca na błękitnych kartkach pamiętnika historyczne wydarzenia – pierwsza randka, pierwszy pocałunek, pierwsze rozczarowanie, pierwsze rozstanie...i tak dalej, i tak dalej. A…