Przyjaźń · 5 min czytania
Nieczuły nieznajomy ukradkiem skradł jej rutynę. 2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Godzina szesnasta dwadzieścia, Lena nieubłagalnie kierowała się w stronę swojego domu. Lekcje jak co dzień wyciągnęły z niej wszystko co miała do zaoferowania dzisiejszemu dniu. Cała jej siła zniknęła wraz z pytaniem nauczycielki na biologii. W obecnej sytuacji miała do zaoferowania światu jednie swą niechęć do dalszego egzystowania. A przecież tego dnia miał przyjść partner jej matki, szykowali dla niej jakąś niespodziankę. Dziewczyna nie była nią specjalnie zainteresowana, jak dla niej w ogóle nie musieli niczego robić. Piątek, dzień zaczynał początek weekendu, mimo to dziewczyna nie potrafiła się z niego cieszyć. Następne wolne chwilę które mogła spędzić przed monitorem komputera, czy też przy niemniej ciekawej książce. Zrezygnowana w końcu dotarła do drzwi swojego domu. Ociężale chwyciła za metalową klamkę. -Już jestem…- zakomunikowała cicho jakby tylko dla siebie. Mimo tego jej słowa były kierowane do matki, która według dziewczyny powinna znajdować się w sąsiednim pomieszczeniu. Ku jej zdziwieniu w kącie pokoju zauważyła siedzącego na kanapie blondyna, którego miała zaszczyt poznać dzisiejszego ranka. Chłopak podparł łokieć o oparcie skurzanej kanapy chowając przy tym swe wąskie usta. Oczy starannie badały zdziwioną minę domowniczki. Mimo iż dziewczyna nie mogła dokładnie dostrzec jego twarzy czuła, że chłopak się do niej uśmiech. -O Lena…- odezwała się matka dziewczyny wychodząc z kuchni wraz z ciemnowłosym mężczyzną -jak dobrze, że już jesteś- uśmiechnęła się radośnie siadając obok nieznajomego chłopca- To jest Artur…- skazała dłonią na blondyna, który właśnie wstał z miejsca by podejść do dziewczyny -…syn Krzyśka- dodała. Blondyn wysunął rękę w stronę Leny w geście przywitania się. Dziewczyna nieśmiale, jakby z jakąś obawą uścisnęła jego dłoń. -Miło mi cię poznać, Lena- odezwał się Artur. Jego kąciki ust ledwo zareagowały, jakby chciały się uśmiechnąć lecz właściciel nie wyraził na to zgodny. Zachował się tak jakby pierwszy raz w życiu spotkał dziewczynę. A przecież jeszcze nie dawno pomógł jej w konflikcie z koleżanką. -Lena, zaistniała propozycja byś pojechała z nami na wycieczkę w góry- odezwał się Krzysiek, cały czas się uśmiechając, zupełnie jakby chciał kupić przychylność dziewczyny -… Lecz twoja matka całkowicie zapomniała o