Opowiadania.pl · 5 min czytania
NIedokończona histora dziewczyny bez imienia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-Co się stało?-zapytała po chwili. -Nie, nic-odpowiedziałam niechętnie i odwróciłam głowę, żeby nie widziała mych łez, które mimowolnie napłynęły mi do oczu. -Przecież widzę, że coś jest nie tak. ,,No tak"pomyślałam.,,Przecież przed nią nie da się nic ukryć. Przez chwilę zawachałam się czy cokolwiek pwiedzieć.Ale ona jakby znała moje myśli i rzekła: -No powiedz, będzie ci lżej jak wydusisz to z siebie. W tym momencie objęła mnie mocno. Właśnie tego mi brakowało. Płacz, który tak w sobie dusiłam zamienił się w ciche szlochanie. Zauważyła to i pogłaskała mnie po ramieniu. Gdy spojrzałam w jej niebieskie oczy, które także szkliły się od łez, poczułam jak jeszcze mocniej ściska mnie w gardle. -To powiesz czy nie?-w jej głosie dało się słyszeć zniecierpliwienie. -Już...mówię-zadusiłam w sobie płacz. -Słucham, nie spiesz się. Opowiedz wszystko od początku. -No..więc-nie wiedziałam od czego zacząć. tym razem wręcz zmusiła mnie od rozmowy. -Pamiętasz jak opowiadłam ci o Adze? -No...tak. -Więc opowiem całą historię od początku. **************************************************** Poznałam ją, gdy uciekałam z domu. Było ciemno. Łzy same mi spływały. Oświetlony zegar na budynku PKP wskazywał północ. Gdzieniegdzie można było zauważyć snujące się sylwetki ludzi. Byli to turyści, zmęczeni pracownicy wracający dopiero do domu. Usiadłam na jednej z ławek w poczekalni. Ciężki plecak dręczył moje plecy, więc zwaliłam go z ulgą na brudne kafelki. Wszędzie roznosił się smrud papierosów. Gdy zwolniło się miejsce w kolejce do kasy zostawiłam plecak i drżącą ręką próbowałam odnaleźć zwitek pieniędzy, który zarobiłam w pierwsze dwa tygodnie wakacji. W końcu znalazłam. Nachyliłam się nad okienkiem do kasy. -Proszę?-miła kobieta oczekiwała mojej prośby o bilet. Ale ja nie wiedziałam, gdzie chcę pojechać.W głowie ciągle chuczały mi słowa mojej matki:,,Mam dosyć ciebie w tym domu!" Tak? Jeśli macie mnie dosyć to się wyniosę-pomyślałam. Nie wiedziałam, że te słowa kiedyś się ziszczą. Właśnie w tej chwili się spełniały. -Proszę?!-głos tej kobiety zabrzmiał trochę niecierpliwie i skutecznie wyrwał mnie z zamyślenia. -Kiedy jest najbliższy pociąg...?-zawachałam się przez chwilę. -Dokąd chciałaby pani?