Akcja · 5 min czytania
Niespodzewany koniec
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Uciekał. Po raz kolejny w swoim życiu zmuszony był opuścić miejsce pobytu żeby przeżyć. Stał na dworcu i oczekiwał na pociąg. Jakikolwiek i dokądkolwiek. Byle najdalej stąd. Wokół kręciło się sporo ludzi i każdy z nich mógłby być mordercą. Każdy z nich mógł w tym momencie podejść do niego i zrobić to za co zapłacił jego ojczym. Na sama tę myśl mężczyzna bardziej naciągnął szary kaptur na głowę i wcisnął się mocniej w cień filara. Pociąg nareszcie nadjechał. Szybkim krokiem wraz z tłumem osób wszedł do środka i znalazł przedział, w którym siedziały dwie zakonnice w czarnych habitach. Doskonale.- pomyślał siadając naprzeciw nich. Wiedział, że bez biletu nie zajedzie daleko ale musiał zaryzykować. W razie kontroli cos się zawsze wymyśli. Zakonnice patrzyły na niego uśmiechając się po czym zaczęły cicho rozmawiać ze sobą w obcym mu języku. Był pewien, że rozmawiają o nim lecz nie rozumiał ani słowa. W Auxerre był zbyt krótko aby w jakimkolwiek stopniu opanować ten szalenie trudny bełkot. Postanowił zignorować swoje towarzyszki i rozpierając się na siedzeniu wyjrzał przez okno. Nareszcie pociąg ruszył. Teraz miał zaledwie kilkanaście minut do wizyty konduktora. Wystarczy żeby chwilę odpocząć. Zamyślił się obserwując mijane domy i drzewa. Ile to już uciekał? Pół roku? 6 długich miesięcy zwiewał tylko dlatego, że zalazł za skórę mężowi swojej matki kradnąc z jego biura dowody wielu przekrętów. Koniec końców i tak nic z tymi dokumentami nie zrobiłem ale samo to, że wiedziałem było dla starego Wuntza niewygodne. Usłyszał na korytarzu gruby męski głos i pospiesznie wstał. Wychylił głowę z przedziału i zobaczył dwóch mężczyzn w czarnych garniturach i ciemnych okularach. To oni.- pomyślał i wyszedł dosyć spokojnie z pomieszczenia i udał się w kierunku przeciwnym do stojących facetów. -To on.- zrozumiał jak odezwał się jeden z nich po niemiecku i zaraz usłyszał za sobą kroki. Cholera. Zauważyli go. Szybko przeszedł do następnego wagonu, potem następnego i kolejnego aż w końcu mijając drzwi trafił na końcowy trap. Spojrzał w dół na uciekające szybko tory a potem za siebie na nadbiegających mężczyzn. Skoczyć?- zapytał sam siebie w myślach i nie zastanawiając się długo skoczył w bok na trawę. Stoczył się w dół po stromym zboczu i