Niespodzewany koniec
Podróże stopem bywają... zabójcze.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Uciekał. Po raz kolejny w swoim życiu zmuszony był opuścić miejsce pobytu żeby przeżyć. Stał na dworcu i oczekiwał na pociąg. Jakikolwiek i dokądkolwiek. Byle najdalej stąd. Wokół kręciło się sporo ludzi i każdy z nich mógłby być mordercą. Każdy z nich mógł w tym momencie podejść do niego i zrobić to za co zapłacił jego ojczym. Na sama tę myśl mężczyzna bardziej naciągnął szary kaptur na głowę i wcisnął się mocniej w cień filara. Pociąg nareszcie nadjechał. Szybkim krokiem wraz z tłumem osób wszedł do środka i znalazł przedział, w którym siedziały dwie zakonnice w czarnych habitach. Doskonale.- pomyślał siadając naprzeciw nich. Wiedział, że bez biletu nie zajedzie daleko ale musiał zaryzykować. W razie kontroli cos się zawsze wymyśli. Zakonnice patrzyły na niego uśmiechając się po czym zaczęły cicho rozmawiać ze sobą w obcym mu języku. Był pewien, że rozmawiają o nim lecz nie rozumiał ani słowa. W Auxerre był zbyt krótko aby w jakimkolwiek stopniu opanować ten szalenie trudny bełkot. Postanowił zignorować swoje towarzyszki i rozpierając się na siedzeniu wyjrzał przez okno. Nareszcie pociąg ruszył. Teraz miał zaledwie kilkanaście minut do wizyty konduktora. Wystarczy żeby chwilę odpocząć. Zamyślił się obserwując mijane domy i drzewa. Ile to już uciekał? Pół roku? 6 długich miesięcy zwiewał tylko dlatego, że zalazł za skórę mężowi swojej matki kradnąc z jego biura dowody wielu przekrętów. Koniec końców i tak nic z tymi dokumentami nie zrobiłem ale samo to, że wiedziałem było dla starego Wuntza niewygodne. Usłyszał na korytarzu gruby męski głos i pospiesznie wstał. Wychylił głowę z przedziału i zobaczył dwóch mężczyzn w czarnych garniturach i ciemnych okularach. To oni.- pomyślał i wyszedł dosyć spokojnie z pomieszczenia i udał się w kierunku przeciwnym do stojących facetów. -To on.- zrozumiał jak odezwał się jeden z nich po niemiecku i zaraz usłyszał za sobą kroki. Cholera. Zauważyli go. Szybko przeszedł do następnego wagonu, potem następnego i kolejnego aż w końcu mijając drzwi trafił na końcowy trap. Spojrzał w dół na uciekające szybko tory a potem za siebie na nadbiegających mężczyzn. Skoczyć?- zapytał sam siebie w myślach i nie zastanawiając się długo skoczył w bok na trawę. Stoczył się w dół po stromym zboczu i
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Nevil
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…