Komedia · 3 min czytania
Nietypowe zagranie.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Tramwaj gwałtownie kiwał się na boki po krzywych, skrzypiących ,pordzewiałych torach. Widać kierowca był raczej gwałtownego usposobienia, gdyż pędził na złamanie karku, dojeżdżał do przystanku przed czasem, gwałtownie hamował po czym czekał na światłach, które to pasowałyby gdyby jechał jak MPK przykazało. Nie łatwo czytać w pojeździe kierowanym przez kogoś kto nosi na sobie znamiona burzliwego dzieciństwa. Najpewniej bili go rodzice, babcia zabraniała grzebać w szufladach, a ukochany pies uciekł za jakąś suką i zginął pod kołami.
Cóż widzę? Nagłówek rozciągający się optycznie we wszystkie strony wskutek wstrząsów. Pod spodem stada mrówek poruszających się rytmicznie w krokach samby. Nic z tego, nie poczytam. Jeden prymityw z MPK wstrzymał mój rozwój intelektualny i doprowadził mnie do stanu niebywałego wzburzenia.
Już stałem nad nim i pukałem w szybę gdy akurat zahamował – jak zwykle zbyt raptownie wskutek czego rozmaśliłem się na jeszcze dźwięczącej moim stukaniem szybie. Wtedy kierowca spojrzał się na mnie z miną kogoś kto dokonywał kilku morderstw za o wiele mniejsze przewinienia od zapukania w szybkę. Był strasznie włochaty. Prawie nie było widać twarzy ale to co było widać spod licznych kołtunów mówiło samo za siebie. Miał brodę, wąsy, krzaczaste brwi i co się tylko da, oczy zmęczone życiem lecz przeszywające i bezlitosne.
Sam chyba też nie przedstawiałem zbyt przyjaznego wrażenia gdyż ledwo…