Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Rodzina · 7 min czytania

Nigdy w życiu

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Nasza historia zaczęła się kilka lat temu, kiedy oboje byliśmy dość młodzi i jak to zwykle bywa, niewiele myśleliśmy o przyszłości i czekających na nas, tak samo kłopotach jak i chwilach szczęścia. Poszedłem z kolegami na dyskotekę, aby trochę się rozerwać i odpocząć po całym tygodniu pracy. Początkowo sączyliśmy piwo, spokojnie rozglądając się po sali. Każda dziewczyna, która weszła do dyskoteki była przez nas zlustrowana od stóp do głów, no i oczywiście żadnej się nie upiekło, jedna była za wysoka, druga za niska, jeszcze inna za chuda, ta znowu nie miała na czym siedzieć a tamta nie miała czym oddychać. Bawiliśmy się nieźle, chociaż niezbyt elegancko, aż do chwili kiedy w drzwiach dyskoteki stanęła ONA. Kiedy kolega spróbował znaleźć jakąś wadę w jej wyglądzie, spojrzałem na niego tak, że od razu zamknął usta lekko przestraszony, chociaż do strachliwych nie należał. Jeszcze przez chwilę obserwowałem dziewczynę, a gdy tylko usiadła przy stoliku obok swoich znajomych poderwałem się na nogi i zaprosiłem ją do tańca. Bawiliśmy się razem prawie przez cały wieczór i kawałek nocy, niewiele rozmawialiśmy nie byłem zbyt dociekliwy, chciałem odprowadzić ją do domu i umówić się na spotkanie i to nie tylko jedno. Dziewczyna tak mi się spodobała, że już zaczynałem planować przyszłość, przyszłość z nią i tylko z nią. W myślach sam siebie krytykowałem i wyśmiewałem, bo zawsze wydawało mi się, że nie można zakochać się od pierwszego wejrzenia, a chyba właśnie to mi się przydarzyło. Zaczynałem tracić oddech na myśl, że może ona mnie nie zechce, że może mnie nie pokocha, że może ma już chłopaka. Nic wprawdzie nie wskazywało na to, że Ania jest już zajęta. Przyszła na dyskotekę sama i dosiadła się do grupy swoich znajomych, no i jakoś nikt specjalnie nie próbował mi jej zabrać z parkietu. Te myśli trochę mnie uspokoiły i uśpiły moją czujność, bo do dzisiaj nie wiem, jak to się stało, że dziewczyna wyszła z dyskoteki, a ja nawet nie wiedziałem kiedy. Ulotniła się cicho po angielsku nie zostawiając mi nawet szklanego pantofelka, abym mógł ją odnaleźć. Nie miałem już nic do szukania na dyskotece i bez pożegnania z kolegami ruszyłem do domu. Przez całą drogę miałem przed oczami postać ledwo poznanej kobiety, a myśli goniły jedna za drugą. Zacząłem analizować zdanie po zdaniu z naszych krótkich rozmów podczas tańca, w wielkim hałasie dyskotekowej muzyki. Niewiele mogłem sobie przypomnieć oprócz imienia, a imię miała piękne. Anna, Ania, Anula, Anusia odmieniałem jej imię na szereg sposobów, aż w pewnym momencie klapka w głowie się otworzyła i przypomniałem sobie, że moje szczęście jest z zawodu fryzjerką i pracuje w niewielkim zakładzie gdzieś na peryferiach miasta. Zanim dotarłem do domu już miałem plan poszukiwań, nie wiedziałem tylko, od którego końca miasta zacząć. Pomyślałem, że może najlepiej będzie, jeżeli rozpocznę poszukiwania zakładów fryzjerskich od miejsca gdzie znajdowała się siedziba dyskoteki. Okazało się, że nie był to dobry pomysł, ale nie traciłem nadziei. Każdą wolną chwilę spędzałem na pieszej wędrówce od zakładu do zakładu, odwiedzając każdy, raz do południa innym razem po południu, bo przecież ona mogła pracować na zmiany. Któregoś dnia byłem bliski szczęścia, bo po zapytaniu o Anię, szefowa odpowiedziała mi, że Ania będzie za dziesięć minut. Fakt przyszła już nawet za sześć, ale to nie była moja Ania. Już myślałem, że zwariuję, zaczynałem popadać w depresję, bo moje poszukiwania trwały już

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%