Wróć do katalogu

Nigdy w życiu

Tak czasami w życiu bywa

Alicja L, opublikowano , 7 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nasza historia zaczęła się kilka lat temu, kiedy oboje byliśmy dość młodzi i jak to zwykle bywa, niewiele myśleliśmy o przyszłości i czekających na nas, tak samo kłopotach jak i chwilach szczęścia. Poszedłem z kolegami na dyskotekę, aby trochę się rozerwać i odpocząć po całym tygodniu pracy. Początkowo sączyliśmy piwo, spokojnie rozglądając się po sali. Każda dziewczyna, która weszła do dyskoteki była przez nas zlustrowana od stóp do głów, no i oczywiście żadnej się nie upiekło, jedna była za wysoka, druga za niska, jeszcze inna za chuda, ta znowu nie miała na czym siedzieć a tamta nie miała czym oddychać. Bawiliśmy się nieźle, chociaż niezbyt elegancko, aż do chwili kiedy w drzwiach dyskoteki stanęła ONA. Kiedy kolega spróbował znaleźć jakąś wadę w jej wyglądzie, spojrzałem na niego tak, że od razu zamknął usta lekko przestraszony, chociaż do strachliwych nie należał. Jeszcze przez chwilę obserwowałem dziewczynę, a gdy tylko usiadła przy stoliku obok swoich znajomych poderwałem się na nogi i zaprosiłem ją do tańca. Bawiliśmy się razem prawie przez cały wieczór i kawałek nocy, niewiele rozmawialiśmy nie byłem zbyt dociekliwy, chciałem odprowadzić ją do domu i umówić się na spotkanie i to nie tylko jedno. Dziewczyna tak mi się spodobała, że już zaczynałem planować przyszłość, przyszłość z nią i tylko z nią. W myślach sam siebie krytykowałem i wyśmiewałem, bo zawsze wydawało mi się, że nie można zakochać się od pierwszego wejrzenia, a chyba właśnie to mi się przydarzyło. Zaczynałem tracić oddech na myśl, że może ona mnie nie zechce, że może mnie nie pokocha, że może ma już chłopaka. Nic wprawdzie nie wskazywało na to, że Ania jest już zajęta. Przyszła na dyskotekę sama i dosiadła się do grupy swoich znajomych, no i jakoś nikt specjalnie nie próbował mi jej zabrać z parkietu. Te myśli trochę mnie uspokoiły i uśpiły moją czujność, bo do dzisiaj nie wiem, jak to się stało, że dziewczyna wyszła z dyskoteki, a ja nawet nie wiedziałem kiedy. Ulotniła się cicho po angielsku nie zostawiając mi nawet szklanego pantofelka, abym mógł ją odnaleźć. Nie miałem już nic do szukania na dyskotece i bez pożegnania z kolegami ruszyłem do domu. Przez całą drogę miałem przed oczami postać ledwo poznanej kobiety, a myśli goniły jedna za drugą. Zacząłem analizować zdanie po zdaniu z naszych krótkich rozmów podczas tańca, w wielkim hałasie dyskotekowej muzyki. Niewiele mogłem sobie przypomnieć oprócz imienia, a imię miała piękne. Anna, Ania, Anula, Anusia odmieniałem jej imię na szereg sposobów, aż w pewnym momencie klapka w głowie się otworzyła i przypomniałem sobie, że moje szczęście jest z zawodu fryzjerką i pracuje w niewielkim zakładzie gdzieś na peryferiach miasta. Zanim dotarłem do domu już miałem plan poszukiwań, nie wiedziałem tylko, od którego końca miasta zacząć. Pomyślałem, że może najlepiej będzie, jeżeli rozpocznę poszukiwania zakładów fryzjerskich od miejsca gdzie znajdowała się siedziba dyskoteki. Okazało się, że nie był to dobry pomysł, ale nie traciłem nadziei. Każdą wolną chwilę spędzałem na pieszej wędrówce od zakładu do zakładu, odwiedzając każdy, raz do południa innym razem po południu, bo przecież ona mogła pracować na zmiany. Któregoś dnia byłem bliski szczęścia, bo po zapytaniu o Anię, szefowa odpowiedziała mi, że Ania będzie za dziesięć minut. Fakt przyszła już nawet za sześć, ale to nie była moja Ania. Już myślałem, że zwariuję, zaczynałem popadać w depresję, bo moje poszukiwania trwały już

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych