Komedia · 4 min czytania
No i co z tego?
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
No i co z tego, że jest inteligentny i diabelsko przystojny? Co z tego, że jak na mnie patrzy, to dostaję palpitacji serca i mam ochotę zrywać z Niego ubranie zębami? Co z tego wszystkiego wynika, skoro nagle się okazuje, że On ma dziewczynę, no co, hę? Jak słowo daję, to już był szczyt. Człowiek widzi swoje zeszłoroczne zauroczenie po Bóg wie jakim czasie, przegaduje z nim pół nocy, w tańcu napala się jak Arab na kurs pilotażu, a tu nagle przychodzi twoja kumpela, która gadała z nim, w czasie kiedy ty pudrowałaś każdą niedoskonałość w kibelku przed lustrem i mówi: - Powiedzieć ci newsa? - Dawaj! Na co inna koleżanka prawie krzyczy: - Subtelnie! Powiedz jej to subtelnie! - Mów! Daria, o co chodzi!? - Daniel ma dziewczynę. I to jest właśnie moment, w którym dostajesz z patelni w łeb. Wszystkie osoby kręcące tyłkami w rytm latynoskich kawałków, nagle znikają ci z twojego pola widzenia, bo jedyne co w tym momencie czujesz i widzisz to teflon patelni na twoim, jak się okazało, średnio rozgarniętym globusie. Potem łapiesz zatroskane spojrzenie koleżanek i mówisz inteligentnie (oczywiście nonszalancko wzruszając przy tym ramionami): - Wisi mi to. Spojrzenia koleżanek ani trochę nie przestają być zatroskane, więc z pełną powagą próbujesz ponownie: - No i co z tego? Absolutnie mnie to nie obchodzi. I bawisz się dalej, zamiatając po całym parkiecie jak narkoman na głodzie, z drgawkami, ze średnio kontrolowanymi ruchami. Bo w końcu Co z tego? Kiedy oczywiście w końcu dochodzisz do wniosku, że dużo z tego, postanawiasz się ogarnąć. Nie idziesz jednak zawinąć się w kłębek w kąt knajpy z drinkiem z podwójnej wódki i soku pomarańczowego, bo przecież dziwnie by to wyglądało, więc dalej udajesz, że nic się nie stało. A potem pół nocy z Nim tańczysz , patrząc sobie prawie bez przerwy w oczy, w jednej piosence nawet z głową na jego ramieniu, i naturalnie z sercem w gardle, ale wszystko jest jak najbardziej w porządku. A kiedy on po n-tej piosence mówi:…