Inne · 4 min czytania
Nonsens
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Urodzony... W miejscu które nie dokońca jest wporządku. Gdybym miał wybrać jakieś miejsce ,gdzie miałbym umrzeć, gdzie miałbym być pochowany. Niewybrałbym prawie ,żadnego z tych które znam. Bo wśród szklanych wniosków, monitorów które zamieniają mózg w galaretę, białych tabletek, które uśmierzają wszystkie bóle i lęki. Tabletki od kolorowego widzenia, szalonego myślenia, od skakania, i od chorego bredzenia. Wśród wieżowców pod którymi prostytutki zarabiają na chleb, wśród latarni gdzie miłość szuka plastra by zakleić popękane serca. Między bankami gdzie sztuka się sprzedaje, wchodzi w dupę, poniża, sztuka która staje się sztuczna. Gdzie wszystkie wartości bezcenne są przeliczane na korzyści i pieniądze. Między kobietami które mają dość kobiecości i stają się zbyt męskie i między facetami którzy mają dość swej męskości i stają się zanadto kobiecy. Kręcę się wśród tych wszystkich tworów ludzkiej nie doli, chodzę po ulicach i patrzę i widzę i patrzę: Pies z psem się pierdoli... Kot w śmietniku się gramoli... Śnieg topnieje na dachach miasta... Pani wydłubuje rodzynki z ciasta... I idę , i biegnę po ulicach beznadziejnej szarości, między ludźmi którzy nie mają dokumentów tożsamości. Biegnę i biegnę wśród drzew podlewanych toksycznym deszczem co właśnie pada i widzę mordercę co do ofiary się skrada. Zatapia nóż w jej ciele, zabrał jej życie. Na pewno będzie o tym w gazecie. „ Krew polała się na Żytniej”. Na pewno tak będzie. Muszę biec dalej, tu nie ma tego miejsca, to miejsce jest nieabsorbujące, antypasjonujące, niehumanitarne, dzikie, zwierzęce. Tak co druga ulica jak poprzednia, kopia kopii. Tacy sami ludzie, takie same wystawy, te same budynki. Kebaby, Cukiernie, Kioski, Sex Shopy, Salony…