Inne · 4 min czytania
Nostalgia Poranka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czwarta nad ranem. Słońce wysuwa się znad złocistej, jakby płonącej linii horyzontu. Księżyc o tej porze spotyka się z najważniejszą dla naszej planety gwiazdą. Jak stęsknieni kochankowie, mogący nacieszyć się sobą tylko na tę ulotną chwilę. Noc i dzień - dwa przeciwieństwa, które mimo swojej różności nie mogą bez siebie istnieć i nie wykluczają się wzajemnie. Wszystko na świecie potrzebuje swojej pary. Ona też. Rozszerzone źrenice , najniższa temperatura ciała w ciągu doby, dreszcze. Organizm domaga się snu, wydziera się żałośnie, że to już ta godzina, zmusza powieki do opadania. Jej mózg nie pozwala. Miliardy myśli na sekundę. Potrzeba bycia dla kogoś słońcem. Odczucie chłodnego wiatru i skurcz w łydce przypominają jej, że wciąż krew pulsuje w tętnicach i lada chwila będzie musiała zostawić swój wyimaginowany świat i utonąć w przytłaczającej ją rzeczywistości. Jest na tyle przyjemnie, że może sobie pozwolić na przesiadywanie na tarasie, ale na tyle rześko, że potrzebuje ulubionego koca, by zmniejszyć do minimum uczucie porannego chłodu. Umysł. To on wszystkiemu winny jest. Utknęła sama w sobie. Straciła siebie w samej sobie. Załamała się sama w sobie. Zawiodła się... na samej sobie. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego inni z uśmiechem na ustach mówią swojej drugiej połówce 'Kocham Cię'. Zdaje sobie sprawę, że ona także ma swoją idealną drugą osobę. Nie wie gdzie. Nie potrafi określić kto to taki. Przecież tak bardzo go potrzebuje. A jeśli widzi ją codziennie, nie zwracając na nią uwagi? Jeśli to…