Wojna · 4 min czytania
Nóż w mapie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Na solidnym, dębowym stole w namiocie Wodza armii Zielonych leżała prawdopodobnie najpiękniejsza i najlepiej wykonana mapa na całym kontynencie. Specjalne zamówienie u królewskiego kartografa, wiernie przedstawiające obszar około stu mil strefy walk, w południowym teatrze wojny. Góry i wzniesienia, kotliny, rzeki i płaskowyże, lasy i przebiegające przez nie dawne szlaki handlowe. Wszystko opisane, omówione i przeniesione z najwyższą starannością na równie wysokiej jakości papier gwarantujący wytrzymałość w warunkach wojennych. Nawet wzgórze, na którym zieloni rozbili tego dnia obóz.
Wokół stołu tłoczyli się oficerowie, słuchając z uwagą Wodza, który wskazując palcem poszczególne punkty na mapie omawiał strategię. Ofensywa miała się rozpocząć następnego ranka, teraz jednak we względnym spokoju nocy oficerowie musieli poznać plan działania. W namiocie tliły się pochodnie, rzucając cienie na twarze zebranych. Wódz nie miał w zwyczaju strzępić języka, toteż każdy z etapów strategii omawiał raz i tylko raz, podobnie podchodził do spraw wojennych. Plan zakładał trzy uderzenia na pozycje "tu", "tam" i "tu też", w których (jak podawał wywiad) Niebiescy ustawili garnizony, do których zaczęli już przerzucać wojska z głębi kraju - w domyśle tam miała przebiegać linia frontu. Szybkie zajęcie garnizonów zmusiłoby armię wroga do odwrotu na (tu Wódz przejechał palcem wzdłuż rzeki) południowy wschód, w kierunku morza. Gdzie, jak z uśmiechem podał Wódz, a podkomendni go odwzajemnili, od wczoraj stacjonowała artyleria Zielonych. Krótko mówiąc, Niebiescy mieli zostać siłą…