Religia · 5 min czytania
(o)SĄD
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Stanął między mną, a bestią, zasłonił mnie swoim ciałem i schował mnie za plecami. Osłupiałam i pobladłam, wszyscy milczeli. Rozejrzałam się po twarzach reszty, wszyscy byli tak samo bladzi i przestraszeni jak ja. Początkowo myślałam, ze już po mnie. Cała drżałam. A ten który mnie zasłonił, stanął i swoimi ramionami osłonił wszystkich swoich. Bestia uśmiechnęła się szyderczo i z kpiną spojrzała na mnie i resztę i rzekła: -Ha, oni należą do mnie, tu.. widzisz..-wyciągnął długi zwój, który rozwinął i zaczął czytać. -Ten tutaj koło niej, to morderca, drugi to gwałciciel, a ten za nim to kłamca, nie mówię o złodzieju i bandycie, którzy stoją niedaleko-powiedział z satysfakcją i wyciągnął swoje grube i brudne łabska w moją stronę. -A ona, nie jest lepsza od nich, lista jej win i przewinień jest dłuższa niż ta- warknął i zbliżył się złowrogo. Byłam przerażona. -Więc widzisz nie ma wśród nich ani jednego, wszyscy muszą umrzeć! Ha!-warknął, smród jego ust był tak okropny, że ledwo to znosiłam. Zbawiciel spojrzał na bestie surowo, która cofnęła się przestraszona, ale nie odeszła. Jeszua odwrócił się do nas. W Jego przejrzystych i czystych oczach zobaczyłam smutek i łzy. Uśmiechnęłam się do Niego, a On ze smutkiem odwzajemnił uśmiech, głaszcząc mnie łagodnie po głowie. Patrząc na drżącą bestie, zrozumiałam, że ona nic nie może nam zrobić, dopóki Pan jest i czuwa nad nami. Odetchnęłam z ulgą i padłam do Jego stóp. Było mi ciężko na sercu. A Pan, mój Bóg podszedł do mnie, przykucnął i podniósł mnie, a potem przytulił mocno. Wziął mnie na ręce i pocałował w policzek. -Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham- wyszeptał. Poczułam wilgoć na Jego twarzy, zrozumiałam, że płakał. Ciężar w moim sercu stał się jeszcze gorszy. Wybuchnęłam płaczem i skuliłam się w Jego ramionach. A Ten dotknął mojego serca i pocieszył mnie i potem cicho rzekł: -Pozostanę z wami do końca, aż po wieki wieków, gdzie ja idę wy pójść nie możecie, ale później pójdziecie- Nie pojęłam tych słów, jedynie co zrozumiałam to to, że odchodzi. Tak bardzo tego nie chciałam. Płakałam. Ale Pan wziął nas wszystkich na ręce swoje i czule otulił, otarł nasze łzy. Pocałował każdego. Biła z Niego niesamowita miłość, pokój i łagodność. - Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka, to co miałem przekazać wam od Ojca, oznajmiłem- rzekł ciepło. Bestia stała zniecierpliwiona i zniesmaczona, bała się Jeszuy, ale uparcie nie odchodziła, czekała. Jeszua posadził nas wszystkich na ziemi, głaszcząc i