Inne · 6 min czytania
Ocalenie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wyrok był skazujący na karę bezwzględną. Rozpoznanie guz. Co może myśleć człowiek, gdy usłyszał takie oskarżenie. Setki, tysiące,miliony myśli kołatało w biednej głowie. I ta najgorsza, że przyjdzie śmierć. Ona zawsze jest z nami. Tylko czeka na odpowiedni moment, aby o sobie przypomnieć. Przychodzi i mówi: - No, teraz jesteś moja. Nie uciekniesz ode mnie. Zaprowadzę cię tam, gdzie chodzą cisi. Już nic nie napiszesz. Nie stworzysz. Nikogo nie pokochasz i nikt ciebie nie pokocha. - Jeśli mnie nie zostawisz w spokoju poskarżę się Wielkiemu Sędziemu. Nie masz prawa przychodzić i mnie straszyć, i tak jesteś okropna. Odejdź. - Mogę odejść, ale i tak będziesz o mnie myślała. Guz jest śmiertelny. Zabiorę ci te twoje, małe życie, i nic na to nie poradzisz. Mało jest ludzi co uciekło przed tym wyrokiem. - Nie bądź kąśliwa. To jeszcze nie koniec. Stoczę z tobą walkę. Nie poddam się tak łatwo. Teraz guz to nie wyrocznia. Są jeszcze na niego sposoby. - Są, ale nie dla ciebie. Wiesz jaki jest układ. - Wiem. - Pamiętaj. Jeśli ktoś za ciebie zechce umrzeć, ty zyskasz parę lat życia, ale i tak w końcu po ciebie przyjdę. - Szkoda, że o tym pamiętasz. Wiesz, że nawet nie będę szukać nikogo i pytać. Moje życie - moja śmierć. - Ja za nią umrę – powiedziała Maria. - Nie, nie możesz brać mojej śmierci na siebie. Nie pozwalam. Odmawiam wykonania tej woli. - Nie żal ci, że już nic nie stworzysz. Nigdzie nie pójdziesz. Nie będziesz tańczyć, ani śpiewać? – zapytała śmierć. - Moja decyzja, to nie twoja sprawa. Tutaj nie możesz ty decydować. Pamiętasz układ? - Pamiętam. Ty musisz to zaakceptować. - Właśnie. - Teraz odchodzę. Przyjdę, gdy nie będziesz się mnie spodziewać. Kiedy odeszła z szyderczym uśmiechem zrozumiałam, że niewiele czasu mi pozostało, skoro drepcze wokół mnie. Jest przewrotna i podstępna. Przychodzi według swojej woli, nawet wtedy gdy się nie chcesz jeszcze z nią bratać w śmiertelnym uścisku. - Boże – powiedziałam. Mam tyle rzeczy jeszcze do zrobienia. Tyle do przekazania ludziom. Tyle miejsc do zobaczenia. Chcę jeszcze odpocząć w cieniu drzew , gdy przyjdzie starość i nacieszyć oczy wnukami. Czyżby to Ty przyzywasz mnie do siebie na wieczne rozliczenie? - Zaśnij- jakiś miękki głos wymógł na moich oczach sen. Powieki zamknęły się, ale nie świadomość. I wtedy czułam jak cienie krążą wokół mnie. Zobaczyłam twarze nad sobą. Nie mogłam ich tylko rozpoznać, a może ich po prostu nie znałam. I ten głos brzmiący gdzieś obok mnie. - Ciebie wpuszczę, bo ty ją wyleczysz – powiedział ktoś do kogoś kto był, ale dla mnie to był tylko cień. I wtedy poczułam jak ciepło wchodzi we mnie. Przez parę chwil chyba straciłam świadomość. Kiedy ją odzyskałam zobaczyłam, jak małe, czarne kuleczki uchodzą ze mnie przez okno w…