Filozofia · 4 min czytania
Ocean wiedzy i poznania
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Ocean wiedzy i poznania
Statek zawinął do portu A ja zszedłem na ziemię Mimo że port był mi dobrze znany To jednak po raz kolejny czułem się tu obco Tłum ludzi jak zwykle wzbudzał we mnie irytację Zamierzałem jak najszybciej zaopatrzyć się w prowiant I wracać na dobrze mi znane oceany wiedzy i poznania Tam moje serce żyło a płuca wciągały wciąż nieprzerwanie świeże powietrze Morska bryza chłodziła rozpalone myślami czoło Postanowiłem coś zjeść w dobrze mi znanej tawernie Nowe miejsca zamiast ciekawić, wzbudzały we mnie niechęć i rezygnację Mężczyźni wciąż zajęci zdobywaniem cudzych serc, które wciąż pękały I krwawiły zalewane morzem (nie tym które ja ukochałem) łez Kobiety, które w swej naiwności wciąż wierzyły że ten jedyny wybraniec Który będzie z nimi do końca ich dni (tylko jedna noc właściwie przed nimi) I dzieci, które w akcie stworzenia dadzą rodzinę (znów kobieta zostaje sama z dwójką dzieci, właściwie bez środków do życia) ciężka praca za którą ktoś znów nie otrzyma wynagrodzenia nóż, który przebije serce w akcie zawiści Bo przecież jeżeli ktoś ma dużo i nie potrafi tym się dzielić, musi zginąć Sprawiedliwość! Dlaczego tak nienawidzę słów? Choć staram się je rozumieć Może dlatego że zatraciły swój pierwotny sens A może tak naprawdę nikt ich nie rozumie? Zwykły bełkot jest jedyną formą komunikacji
Zasiadam za ławą i zamawiam coś do jedzenia i picia Zaraz pojawia się kobieta i jawnie proponuje płatną miłość Uśmiechając się przy tym zalotnie Lecz jej uśmiech jest tylko karykaturą, która napawa mnie obrzydzeniem Wiecznie w upodleniu, poniżeniu i wiecznym bólu Ciągle