Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 5 min czytania

Oczy Eteru

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział I

Misterny plan miał ich nie zawieść. Wszyscy wiedzieli, o jaką stawkę ta bitwa się toczy. Miał nadejść koniec - ostateczny. Wiedziało o tym, oprócz 7 dowódców Legionów Shein'ickich, kilku zaufanych oficerów, wśród nich byłem ja - Lorean. Obie strony były zmęczone i wyniszczone, konfliktem, który sięgał początków królestwa Lu-Shein. Moi przodkowie osiedlili się z dala od wszelkich istot. Jak mi wiadomo pierwsi założyciele byli samotnikami, musieli budzić tajemniczość, więc wrogość innych ludów, również tych najpotężniejszych. Nasz gród za wzgórzami Eteru rozrastał się, w końcu zaczęli go nazywać królestwem Lu-Shein. Potrzebowaliśmy coraz to więcej ziem pod uprawę i zabudowę. Panował pokój, lecz na rzecz ekspansji terenu funkcjonowała armia w razie zagrożenia. Nigdy nie ponosiliśmy klęsk, to, co zapragnęliśmy było nasze. Słuchy o tym przyciągały rzesze ludów zza Wzgórz Eteru. Choć ciężko było się przeprawić przez wzgórza, docierali do nas handlarze. Z testamentu Lu, założyciela grodu, było zakazane przyjmowanie obcych, by tutaj się osiedlali. Każdy żył jak brat z bratem. "Uczynni, szczęśliwi, samotnicy" - tak podobno mówili o nas powracający do domów handlarze. Lecz każdy mógł dodać, ze byliśmy najbogatszym ludem na całym kontynencie Geocentu. Można im przyznać rację, owszem byliśmy, żadnego kruszcu nam nie brakowało, wszystkiego mieliśmy pod dostatkiem. Sielanka podobno nie trwała długo, musiano zwiększyć armię, coraz więcej stworzeń chciało się osiedlić za wzgórzami, przy nas. Nie znaliśmy ich mowy. Dało się zrozumieć od podróżnych, ze dzieją się różne rzeczy, o których żadnemu mędrcowi się nie śniło. Coś zagrażało cywilizacji, którą się nie interesowaliśmy. Lu-Freid IX zwołał naradę, przybyli wszyscy dowódcy stref królestwa, mędrcy i zaproszeni. Myślano nad wpuszczeniem przybyszów, lecz nie można było złamać ostatniej woli Lu, zwanego ojcem wszystkich Shein. Sytuacja była juz napięta, w końcu zapadła decyzja. Niewielka armia żołnierzy miała zadanie eskortować ponad 12000 uchodźców z różnych krain do zakątka, w którym mieli być bezpieczni. Żołnierze mieli wrócić następnego dnia. W kronikach napisano tylko, ze żaden z naszych legionistów nie powrócił i słuch o nich zaginął. Tak zaczyna się Wojna Eteru (tak ją nazwano, bowiem wszystko się zaczęło na Wzgórzach Eteru). Do dziś nie wiemy czy to niezadowolenie uchodźców czy Siły Fogset zabiły naszych żołnierzy. Wiem z…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Oczy Eteru — czytnik · opowiadania