Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 4 min czytania

Od tego się zaczęło...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Godzina 20:37. Pociąg z posapywaniem wtoczył się na stację. Powoli, ociężale, z wyraźną niechęcią. Zdjęła torbę z półki, otworzyła drzwi przedziału i wyszła na korytarz. Za jakąś panią z ogromną walizką w śmieszną kratkę podążyła do wyjścia. Ostrożnie zeszła po schodkach na peron. Miasto zawsze Witalo ją przyjaźnie. Nawet wtedy, gdy nikt po nią nie wychodził. Czuła to w powietrzu, w kostkach bruku, w obojętnych (ale przecież nie wrogich) spojrzeniach oczekujących na bliskich. Przyłączyła się do tłumu wychodzącego na dworzec. Jeden, dwa, trzy, cztery, pięć… Liczyła schody do podziemia. Jeden, drugi, trzeci, czwarty, piąty… Schody do wyjścia na miasto. W oddali majaczył zarys wieży. Tyle razy zastanawiała się, co to za budynek. Dalej nie wie. Tunel. Zwyczajowy uśmiech do pana z akordeonem, którego on zwyczajowo nie dostrzegł, zapatrzony w powycierane nuty rozłożone na powykrzywianym, metalowym stelażu. A może tak naprawdę nie patrzy w nie, tylko błądzi myślami gdzieś daleko? Tak jak ona… Przeszła przez pasy. Przepisowo. Głowa w lewo, w prawo, przepuściła jedno auto (Kia Shuma, wie, bo zna się na markach), znów spojrzenie w lewo, w prawo, w lewo. Jak marionetka. Nie wie też, co jest za wysokim płotem z metalowych prętów, chociaż ciocia mówiła jej tyle razy. Nie słuchała, myśląc już o książce, którą będzie czytać w pociągu. Jak to było? Czyżby browar? Najciemniejszy fragment trasy. Widać tylko zarysy drzew, kontury mijanych ludzi i światła kilkadziesiąt metrów dalej (zupełnie jak w tunelu)/ Uwiera ją pasek od torby, zatrzymuje się i przewiesza bagaż na drugie ramię.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Od tego się zaczęło... — czytnik · opowiadania