Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 4 min czytania

"Ognisty Pocisk..."

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Okolica nie była malownicza... Po dwóch stronach prostej drogi był tylko gorący piasek i suche kaktusy. Wielkie słońce oślepiało sporadycznie jeżdżących tą zapomniana już trasą kierowców. Powietrze zdawało się być śmiercionośną trucizną, która z każdą sekundą zabijała każdą pozytywną myśl. Kierowca stojący przy białym, mocno przykurzonym Dodge'u Chargerze zdawał się już dawno stracić myśl, która mogłaby go wprawić w dobry humor. Niegdyś przystojny, teraz wyglądał niczym pustelnik żyjący z daleka nawet od zwierząt. Jego zaczerwienione i przygasłe już oczy świadczyły o wielu nie przespanych nocach. Człowiek ten, oparty o drzwi swojego leciwego już samochodu pił do dna starą whisky. Wyglądał, jakby tylko ciało pozostało przy życiu, bo dusza już dawno z niego uszła... Z całą pewnością nie był szczęśliwy. W swoich brudnych rękach trzymał kawałek papieru... Był to list pożegnalny do jego ukochanej. Wiedział, że pewnie i tak nigdy do niej nie dotrze skoro nawet go nie wyśle. Jednak ktoś kiedyś go znajdzie... Tylko tego pragnął. Podpisał list chwiejną ręką i wrzucił go do pustej już butelki. Spojrzał przed siebie i rzucił ją z całej siły. Wylądowała pod wielkim, zielonym kaktusem. Wtedy zrozumiał, że pozostało mu już jedno... Wyjął z bagażnika kanister z benzyną i wylał ją na wysłużonego Dodge'a. Gdy to zrobił sięgnął do kieszeni po paczkę zapałek. Zapalił jedną i cisnął ją w stojące auto. Gdy wóz stanął w płomieniach wsiadł do niego i odpalił silnik. Z pod maski słychać było bulgot wielkiego motoru.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%