Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przygoda · 6 min czytania

Oko

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Na jednym z portali internetowych mój kolega zamiast swojej fotki umieścił zdjęcie własnego oka. Można to uznać za sprytny wybieg kogoś, kto, powiedzmy z jednej strony może chce być oryginalny i ten cel w tym momencie uzyskuje, albo, być może, zwyczajnie nie bardzo ma ochotę, lub powody, by pokazywać się w całej okazałości. Trudno mi stwierdzić, czy to naprawdę jego oko. Zresztą, nawet gdyby umieścił swoją fotkę, to prawdopodobnie miałbym problem z jego rozpoznaniem, gdyż nie widzieliśmy się 30 lat. Nie wiem dlaczego, ale autentycznie, kiedy pierwszy raz ujrzałem owe oko, wydało mi się, że jest to oko słonia... Kilka zmarszczek pod okiem i czarno-biała, z przewagą szarego fotografia, dało taki efekt, że tak właśnie pomyślałem. Zresztą wcale się z tym nie kryłem i otwarcie podzieliłem się na forum moim skojarzeniem, co Irek, właściciel oka, przyjął raczej z uśmiechem, wręcz zachęcając mnie do tego, by „pobawić” się tym tematem. Nie przypuszczałem wówczas, że to oko nie da mi spokoju i zawładnie mną przez kilkanaście kolejnych dni. W zupełnie nieoczekiwanych okolicznościach i sytuacjach ono albo mi się przypominało, albo wręcz pokazywało... A to w szybie wystawowej, a to w kałuży, lub w trawie podczas koszenia trawnika, chowając się przed ostrzem kosiarki, a nawet w puszce z żarciem dla kota, broniąc się przed wyciągnięciem go do kociej miski. Nie mogłem pojąć, dlaczego wciąż i nim myślę, lub je wszędzie widzę? Nie, żeby mi to przeszkadzało, przynajmniej na razie, ale zwyczajnie nie mogłem uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Niepokoić się zacząłem dopiero wówczas, kiedy pierwszy raz mi się przyśniło. Nic nie pamiętam z tego snu prócz tego, że było w nim oko Irka. Kiedy przyśniło mi się drugi raz, byłem już mocno wystraszony, zwłaszcza, że sen dokładnie po obudzeniu pamiętałem i do dziś pamiętam; - usłyszałem najpierw cichy szept gdzieś w oddali. We śnie patrzyłem na siebie, jakbym stał obok łóżka, w którym spałem przytulony do żony. Nagle, tuż nad moją głową, (tą w łóżku) pojawiło się Irka oko, szepcąc te oto słowa ochrypłym głosem, który odbity od ścian sypialni dostał dodatkowego rezonansu, dając efekt podwójnego echa : - Oddaj mi drugie oko! Oddaj mi drugie oko!

Zerwałem się jak poparzony z okrzykiem : odejdź! A widząc przerażoną żonę skuloną w kącie łóżka, jeszcze bardziej się wystraszyłem, nie kojarząc, że to ja ją właśnie wystraszyłem. Patrzyła na mnie pytającym i przerażonym wzrokiem dygocąc i ze strachu, i z zimna, bo kołdra leżała na podłodze. Ale to nie koniec wrażeń tej nocy. Kiedy już się nieco uspokoiliśmy i żona przykryła się kołdrą z zamiarem ponownego zaśnięcia, a była druga w nocy, postanowiłem pójść do toalety, za potrzebą.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Oko — czytnik · opowiadania