Wróć do katalogu

Oko

Oko mojego kolegi, z niewytłumaczalnych powodów, o mało nie doprowadziło mnie do obłędu...

marulek, opublikowano , 6 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Na jednym z portali internetowych mój kolega zamiast swojej fotki umieścił zdjęcie własnego oka. Można to uznać za sprytny wybieg kogoś, kto, powiedzmy z jednej strony może chce być oryginalny i ten cel w tym momencie uzyskuje, albo, być może, zwyczajnie nie bardzo ma ochotę, lub powody, by pokazywać się w całej okazałości. Trudno mi stwierdzić, czy to naprawdę jego oko. Zresztą, nawet gdyby umieścił swoją fotkę, to prawdopodobnie miałbym problem z jego rozpoznaniem, gdyż nie widzieliśmy się 30 lat. Nie wiem dlaczego, ale autentycznie, kiedy pierwszy raz ujrzałem owe oko, wydało mi się, że jest to oko słonia... Kilka zmarszczek pod okiem i czarno-biała, z przewagą szarego fotografia, dało taki efekt, że tak właśnie pomyślałem. Zresztą wcale się z tym nie kryłem i otwarcie podzieliłem się na forum moim skojarzeniem, co Irek, właściciel oka, przyjął raczej z uśmiechem, wręcz zachęcając mnie do tego, by „pobawić” się tym tematem. Nie przypuszczałem wówczas, że to oko nie da mi spokoju i zawładnie mną przez kilkanaście kolejnych dni. W zupełnie nieoczekiwanych okolicznościach i sytuacjach ono albo mi się przypominało, albo wręcz pokazywało... A to w szybie wystawowej, a to w kałuży, lub w trawie podczas koszenia trawnika, chowając się przed ostrzem kosiarki, a nawet w puszce z żarciem dla kota, broniąc się przed wyciągnięciem go do kociej miski. Nie mogłem pojąć, dlaczego wciąż i nim myślę, lub je wszędzie widzę? Nie, żeby mi to przeszkadzało, przynajmniej na razie, ale zwyczajnie nie mogłem uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Niepokoić się zacząłem dopiero wówczas, kiedy pierwszy raz mi się przyśniło. Nic nie pamiętam z tego snu prócz tego, że było w nim oko Irka. Kiedy przyśniło mi się drugi raz, byłem już mocno wystraszony, zwłaszcza, że sen dokładnie po obudzeniu pamiętałem i do dziś pamiętam; - usłyszałem najpierw cichy szept gdzieś w oddali. We śnie patrzyłem na siebie, jakbym stał obok łóżka, w którym spałem przytulony do żony. Nagle, tuż nad moją głową, (tą w łóżku) pojawiło się Irka oko, szepcąc te oto słowa ochrypłym głosem, który odbity od ścian sypialni dostał dodatkowego rezonansu, dając efekt podwójnego echa : - Oddaj mi drugie oko! Oddaj mi drugie oko!

Zerwałem się jak poparzony z okrzykiem : odejdź! A widząc przerażoną żonę skuloną w kącie łóżka, jeszcze bardziej się wystraszyłem, nie kojarząc, że to ja ją właśnie wystraszyłem. Patrzyła na mnie pytającym i przerażonym wzrokiem dygocąc i ze strachu, i z zimna, bo kołdra leżała na podłodze. Ale to nie koniec wrażeń tej nocy. Kiedy już się nieco uspokoiliśmy i żona przykryła się kołdrą z zamiarem ponownego zaśnięcia, a była druga w nocy, postanowiłem pójść do toalety, za potrzebą.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych