Romans · 3 min czytania
Ona
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Miała jedno oko zielone a drugie szare. Gdy patrzyła Ci głęboko w oczy miałeś wrażenie jakbyś tonął w tym jej spojrzeniu. A gdy Cię całowała świat przestawał istnieć. Byłeś tylko ty i Ona. Gdy odeszła świat również przestał istnieć. Lecz wtedy zostawałeś już tylko ty. Bez Niej. Całymi dniami chodziłeś w tą i z powrotem... w tą i z powrotem.... w tą i z powrotem... bez Niej. Ach! Bez Niej! Jak można żyć bez Niej! Nie zasypać z Jej twarzą przy swojej. Nie jeść śniadania w Jej towarzystwie. Nie spacerować... nie sprzątać... nie jeździć... nie pływać... nie pracować... nie.... nie... nie... Bez Niej... Minął rok. Zapomniałeś, byłeś szczęśliwy, poznałeś inną. Też była piękna, wspaniała, kochana. Ale oczy miała brązowe... Gdy w nie patrzyłeś widziałeś... widziałeś po prostu oczy. Jej oczy. Raz roześmiane, raz zapłakane, innym razem gorące z pożądania. Nie zdawałeś sobie z tego sprawy, ale zawsze je porównywałeś. Porównywałeś pocałunki, pieszczoty, zwykłe codzienne czynności. Nie wiedziałeś, że to robisz. Ale robiłeś. Tak minął Ci ten rok. Na bezustannej pogoni za czymś nieosiągalnym. Czymś nierealnym. Była jesień. Mokre, zaszlamione ulice. Kałuża przy kałuży. Zimno, wietrznie, nieprzyjemnie. Lecz mimo to ona wysłała Cię po zakupy. Byłeś zły. Te zakupy nie były konieczne, wiedziałeś o tym. Lecz ona zrobiła to z przekory. Pokłóciliście się. Zatrzasnąłeś drzwi i wypadłeś z…