Fantastyka · 34 min czytania
Oni
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
ONI
pióra : Piter Noise
Zacząłem od małej rzeczy . Moje wciąż młode , kredowobiałe palce kurczowo trzymały cyrkiel kreśląc krąg . Byłem podniecony . Nie wiem tylko czy za bardzo czy za mało . Na twardej kartce z technicznego bloku widniał już wymarzony krąg . Teraz przeszedłem do wypisywania alfabetu dzieląc go jak urodzinowy tort . Mimo narastającego napięcia zrobiłem to z typową dla mnie skrupulatnością . Nareszcie . Drętwy uśmiech rozlał się po mojej wciąż jeszcze niewinnej twarzy . Skończyłem . Jednym szybkim ruchem otworzyłem półkę i wyjąłem z niej szpulę nici oraz igłę . Odmierzyłem odpowiednią długosć i umocowałem na niej igłę . Kilka szybkich oddechów . Zapaliłem świece oświetlając mrok . Nie bałem się . Położyłem gotową tarczę na biurku i pochyliłem się nad nią . Powoli opuściłem igłę celując w sam środek tarczy . Była dziesięta . A dokładniej dwie po . Idealna pora na moją zabawę . Igła zatańczyła w kręgu . Chwila zastanowienia . Opróżnienie młodzieńczego umysłu . - Duchu mego ojca przemów do mnie ! - szepnąłem . Chociaż mógłbym przysiąc że moje słowa zabrzmiały o wiele głośniej . Odbiły się echem . Nagle igła zaczęła się kręcić . Zatrzymywała się co sekundę na innej literze .
C-Z-E-Ś-Ć S-Y-N-U
Serce zabiło mi mocniej . - Możesz się mi pokazać ? Nie wiem co mnie podkusiło . Poczułem tą znaną mi dawkę emocji . Adrenalina buzowała we mnie gotowa do działania . Było już za późno na odwołanie słów .
O D-R-U-G-I-E-J W N-O-C-Y
Nie wykonywałem żadnego ruchu ręką . Uwierzycie ? Ehh...wcale nie musicie . Nie chce waszej marnej wiary .
- Jesteś w...niebie ? - zawsze chciałem się o to zapytać .
Część 22 / 3
J-E-S-T-E-M W P-I-E-K-L-E
Poczułem jak fala gorąca zalewa mi policzki , szyję . Zadałem sobie w myślach pytanie - Dlaczego ? Igła znowu zaczęła wirować . Litery układały się w logiczne zdania .
B-Y-Ł-E-M Z-Ł-Y-M O-J-C-E-M
- To nie prawda ! Byłem oburzony . Mało pamiętam ojca ale ta część która pozostała w mojej pamięci na pewno należała do tych szczęśliwych wspomnień .
P-R-A-W-D-A S-Y-N-U S-P-Ó-J-R-Z N-A P-L-A-K-A-T E-M-I-N-E-M-A
- Co jest ! Popatrzyłem na plakat Eminema . Nie zauważyłem nic szczególnego . Po za tym że wydawało się że EM na mnie patrzy . Ale to tylko sztuczka wizualna fotografa . - Cholera...
Wróciłem do dalszej rozmowy . Z tym który nie żył od dziesięciu lat...
*****
Część 33 / 3
To było kiedy byłem młody i głupi . Rzecz jasna się okazało że ten kto ze mną rozmawiał to jakiś pomniejszy demon lub zbłąkane ciało astralne . Czytał w moich myślach . Wtedy jeszcze nie potrafiłem się przed tym bronić . Aż w końcu moje zdolności objawiły się w pełni . Robiłem rzeczy dziwaczne i straszne . Ukrywałem to przed znajomymi . Czasami nadużywałem mocy na wrogach . Sprawiałem że się wywracali . Mdleli , wymiotowali i takie tam podobne zabawy które im się należały . W końcu kiedy podrosłem odwiedziło mnie kilku ludzi . W czarnych płaszczach . Wtedy dowiedziałem się kim był mój prawdziwy ojciec . Z czasem zrozumiałem że kiedy osiągnę pełnoletność będę odpowiadał przed Konfederacją . Nie będę mógł już nauczać wrogów kultury po swojemu . Zapisano mnie do Akademii . Okazało się że jestem bardzo zdolnym magiem . Wyprzedzałem zdolnościami swoich rówieśników . Nigdy już nie rozmawiałem poprzez metodę tarczy ze zmarłymi . Okazało się że są na to o wiele potężniejsze sposoby... I tak o to minęło mi kilka lat w Akademii . Poznawałem tajniki pradawnych mocy .
*****
3 lata później ( gdzieś na wsi )
Światła już pogasły . Ulice zalał ten sam mrok co zawsze . Cholerna wieś - zakląłem . Ktoś taki jak ja nienawidzi wsi . Dlaczego ? A skąd ja mam wiedzieć . Może właśnie przez te ciemności . Pod stopami szeleściły liście . Jesienny wiatr dawał się we znaki dudniąc i wślizgując się w szczeliny domów . Poprawiłem szalik . Mimo chłodu nie zapiąłem płaszcza . To jeden z moich dziwacznych nawyków . Nie ubieranie czapki i nie zapinanie płaszcza . Poprawia mi to ego . Które ostatnio zostało naruszone . Pewien gruby dupek z firmy elektronicznej zlecił mi zadanie . No i rzecz jasna wykonałem je . Zrobiłem to jak zawsze po swojemu . Ale kiedy dostał to czego chciał . Posikał się ze strachu i odmówił zapłaty . To jeszcze byłem w stanie wytrzymać . Lecz nazwanie mnie pieprzonym oszustem to za wiele dla tak czułego osobnika jak ja . Być może trochę mnie poniosło . Być może . Wysłanie go do Nich okazało się głupim pomysłem . On stracił swoje marne życie zaś ja straciłem renomę . Kilka punktów mniej nikogo nie zbawi . No ale skrupulatnie nad nimi pracowałem . Mijałem milczące domostwa . Ciemność jest tym co pozwala mi się ukryć . Ale nie lubię iść przez wieś . Nie wiem wtedy po czym stąpam . Czuję się jakbym był Tam . U Nich . Pytanie więc co tutaj robię ? Hmm...szukam kogoś . - Aszhamat ! Delikatna , niebieska poświata rozświetliła mi drogę . Czasami szczęściu trzeba pomóc . Mawiał tato . No właśnie... Miałem nie zwracać na siebie uwagi ale co tam . Lubię wiedzieć po czym stąpam . Jeszcze siedem lat temu nie wiedziałem . Co To jest . A teraz byłem trochę bardziej dojrzały . I wiedziałem co i jak . Chociaż lubiłem czasami nadużyć swoich zdolności . Tak właśnie wyglądały moje młodzieńcze lata . Nadużywanie . Skręciłem w boczną , kamienistą drogę . Miałem przeczucie że jestem już blisko swojego celu . - Dis Poświata otaczająca moją niewdzięczną osobę zgasła . Zastąpiła ją Aura Płomienistej Przestrogi . To rodzaj zaklęcia z średniowiecza . Nasi przodkowie wykorzystywali ją do obrony . Delikatne płomienie liżą twoje ciało i odbijają wszelkie pociski . Przyjmijmy że jest to rodzaj kamizelki kuloodpornej . Widzicie odwiedzam bardzo dziwaczną osobę . Bardziej pokręconą niż ja . Szlachetną ale i śmiertelnie niebezpieczną . Tak . Mój przyjaciel to wielka osobowość . Doszedłem do rozdroża . Jedna droga skręcała w prawo i miała się całkiem nieźle . Zaś ta druga była cholernie nieprzyjemną , błotnistą ścieżką . Po boku rosły poskręcane jakby w spaźmie bólu drzewa . Ostre , jadowite krzewy wyciągały swoje chude szpony łapiąc nietoperze . - Ładny dojazd do domku - szepnąłem i skręciłem w trzęsawiska . Krzew złapał mnie za ramię szykując się do wbicia jadowitego kolca . Uśmiechnąłem się drwiąco . Moja aura odbiła krzew który zasyczał i stanął w płomieniach . - No tak , harakszes przyjacielu . Obawiam się że to za mało żeby mnie powstrzymać . Ich krzaki odpędzą jedynie same miernoty . Widzicie jest pewne stowarzyszenie które zajmuję się prawie każdą dziedziną życia . Tworzy różne nowe gatunki . Krzyżuje wszystko co się da . Oczywiście jestem jednym z nie wielu tych uprzywilejowanych którzy mają pojęcie o tym zakazanym dziele . No ale mam swoje zmartwienia . Nareszcie ujrzałem to co chciałem zobaczyć . Stał tam . Mały domek z zabitymi oknami . Sypiąca się rudera . Odstraszająca samym widokiem . - Całkiem miło Nagle poczułem wibrację . Ktoś używał mocy . Podszedłem bliżej i sięgnąłem po jak się okazało mocno skrzypiące drzwiczki . - No cóż . Poszło w wieś - zaśmiałem się . Chociaż wątpie aby tak było . Na pewno użył zaklęcia zagłuszającego . Podszedłem do drzwi . Dotknąłem klamki... - Auć ! Popatrzyłem na swoją dłoń . Wyglądała jak poparzona . Aura znikła . - Możesz skończyc z tymi banalnymi zabezpieczeniami Eryku ? - zawołałem pewien że mnie usłyszy . Przez chwilę było słychać tylko mój miarowy oddech . Szum wiatru i szelest liści . Nagle podskoczyłem . - A to Ty . Wejdź proszę - tubalny głos należał do wysokiego , siwego mężczyzny . Emanowała od niego wielka energia . - Witaj stary przyjacielu . Porozmawiajmy w środku . Ale wcześniej napiję się herbaty .
*****
Sączyliśmy herbatę . Rozglądałem się po jego mieszkaniu . Było ogromne . Wzmożone zaklęcie powiększenia zrobiło swoje . Na regałach nie było już miejsca . Stare zakurzone księgi przykuły moją uwagę . Chociaż sam miałem ich sporo to nigdy nie wiadomo na co się trafi . Oni też o tym wiedzieli . W swoich bibliotekach mieli najcenniejsze Czarne Zbiory . Oczywiście zakazane przez Konfederację . Teraz przeniosłem wzrok na różne dziwaczne przedmioty . Wykrywacze , halucynogeny , puszkę z proszkiem światłowodowym . Tak , to jeden z najcenniejszych wynalazków magicznych . Pozwala przemieszczać się w każde miejsce na Ziemi . Przeciętny mag potrafi latać ale traci się wtedy cenną energię . Jednym słowem to bardzo męczące . Dlatego proszek jest idealnym rozwiązaniem dla podróżników . Gagat spoglądał na mnie przyjacielsko . Wyglądał jak mały diabełek z o wiele za dużymi skrzydłami . Wbrew pozorom Gagatki mają wielką moc magiczną . Są odporni na podstawowe zaklęcia Pierwszego Stopnia . Ale też są bardzo przyjacielskie i przywiązują się do właścicieli . Eryk pił herbatę w milczeniu . Widziałem tylko jak unosiły się jego krzaczaste siwe brwi . W końcu zacząłem to po co przyszedłem . - Oni chcą swojego dyplomaty w Konfederacji - spojrzałem mu prosto w oczy . Stary mag namyślał się chwilę . Odłożył filiżankę i zamienił ją w myszoskoczka . - Zawsze mnie to śmieszyło przyjacielu . To jedna z pierwszych umiejętności jakie opanowałem . Taaak....Hmmm Zasępił się . Złapał się za brodę i kręcił młynka . - Nie zgodzą się . Nie dopóki żyje Rodric . Oni zbytnio interesują się czarną magią . No i te ich Czarne Zbiory . Konfederacja to potępia . Rozumiałem co mówi . Społeczność magów jest na wymarciu . Zbyt wielu umarło młodo igrając z zakazaną magią . - Nie jest nas tak wielu jak kilka wieków temu . Teraz i tak jest dobrze mamy niewielki przyrost czystej krwi . Konfederacja będzie chciała to utrzymać . Jeżeli do Rady wejdą Oni . To będzie to Ich pierwszy krok do szerzenia czarnej magii . A na to nie pójdziemy , przyjacielu . - Rozumie Eryku . Ale co się stanie jak im odmówimy ? Ostatnio urośli w siłę . Wielu magów ich popiera . Jego stara już twarz zmarszczyła się jeszcze bardziej . Była jak ususzona gruszka . Ale głos miał tubalny i pewny siebie . - Wtedy zacznie się wojna . Wiesz dlaczego tylu młodych , dobrze się zapowiadających magów umarło ? Wpatrywał się we mnie . Gagat biegał radośnie po pokoju . - Tak . Czarna magia wydziela wielką energię . Ciało starzeje się czterokrotnie . - Ale tylko przy niektórych zaklęciach Trzeciego Poziomu . Czary mniejszego kalibru nie zostawiają śladu na ciele . Zbliżenie się do Demonistyki . To poważna sprawa . Coś o tym wiem... Eryka poznałem w Akademii . Był jednym z profesorów . Nauczał Zaklęć Trzeciego poziomu . Z czasem odszedł . Zrozumiał że tak wielki mag jak on marnuje się ucząc jedynie trzecie klasy . Będąc już na swoim zaczął nauczać Demonistyki . Najczarniejszej magii jaka kiedykolwiek istniała . - No tak . Ciężkie zapowiadają się czasy . Słyszałeś że nadszarpnąłem swój autorytet ? - Nigdy się nie zmienisz - zaśmiał się . Zawsze taki sam . Olewasz wszystkie zasady . Po co przyjąłeś to zadanie od grubasa ? To był zwykły charłak . Nigdy nie widział zbeszczeszczonego ciała . Widok jego zmarłej żony podjedzonej przez ścierwa nie był dla niego miłym widokiem . Mogłeś zostawić tą truposzkę u Nich . Heh...po cholerę , przyjacielu go tam zaprowadziłeś . Oni nie lubią obcych a na dodatek charłaków . Wiedziałeś że go zabiją ? - Nie . Myślałem że go wystraszą i tyle . Chciałem mu dać nauczkę . Gagatek próbował latać po pokoju trzepocząc skrzydłami . - Nauczkę ? Haahaha...A to dobre - uśmiechnął się przyjaźnie odsłaniając spróchniałe zęby . Czasy się zmieniły . Nie można bezkarnie wejść do Nich i wyjść jak gdyby nigdy nic . Czasy się zmieniły...A czy w Akademii wiedzą że dorabiasz na boku ? Wiem że jesteś jednym z ulubieńców ale kiedy się dowiedzą że zajmujesz się takimi sprawami...No cóż przyjacielu . Uważaj na siebie i nie nadużywaj wolności . A tak w ogóle po co ci dukaty ? Milczałem chwilę . Widziałem że muszę być szczery . Ufałem byłemu profesorowi jak nikomu innemu . W końcu jeszcze niedawno uratował mi życie . - Zbieram pieniądze na światłowód . Jest mi potrzebny do podróży a wiesz że moja rodzina nie należała do bogatych . Może kiedyś...ale to stare czasy . Pozostało mi wielkie nazwisko ale i bieda . Zbadał mnie wzrokiem . - Rozumiem . Dam ci trochę proszku mam go dużo . Ale chyba wszystkiego mi nie mówisz ? - Heh...no dobrze . Wydajemy kolejną książkę . Jeszcze jej nie skończyliśmy ale zawiera potężne zaklęcia . To będzie nasza druga księga . Potrzebujemy dukatów na niektóre składniki . Patrzył na mnie i nagle się roześmiał . Kubki były już puste . Popatrzyłem na zegarek . - No dobrze przyjacielu . Na pewno wiesz po co mnie wysłał . Skinął głową . Wstaliśmy . Eryk podszedł do szafki . Wyszeptał kilka słów . W powietrzu unosiły się runy . Szafka powoli wysunęła się . W środku było wiele rupieci . Starzec sięgnął jednak po małą szkatułkę . Chwilę trzymał ją pieszcząc palcami inkuastrowane wzory . Herb jego rodziny . - Masz . Z żalem wsadził mi ją w dłonie . Porozmawialiśmy jeszcze chwilę . W końcu uradowany z wypełnienia misji , pożegnałem byłego profesora i udałem się w ciemność...
*****
Kiedy opuściłem dom Eryka udałem się z powrotem do Edynburga . W Akademii czekał mnie kolejny trudny rok . Uczyłem się w niej już 5 lat . Jak zawsze powitali mnie moi przyjaciele . Nasza trójka była najzdolniejszym trio w historii Akademii Edynburskiej . Slat , Elen i Ja . Otrzepałem płaszcz . Z kieszeni unosił się jeszcze światłowód . Świecił delikatnie w półmroku który spowijał korytarz . Akademia mieściła się w wielkim zamku . Oczywiście był chroniony czarami przed niemagicznymi ludźmi . Był widoczny jedynie dla magów czystej krwi . Jego tradycja sięga XII wieku . Został założony przez potężne Bractwo Światła . Byli to magowie którzy stosowali jedynie białą magię . Z czasem gdy założyciele poumierali zaczęto wprowadzać zaklęcia z czarnej magii . Oczywiście z pewną rezerwą . Akademia nigdy nie przybliżyła się choćby o krok do Ich Uniwersytetu . Dlatego utrzymanie więzi pokojowych z Nimi było tak ważne dla konfederacji . Minęliśmy właśnie słynne popiersie Grinwalda . Złego czarnoksiężnika . Jeszcze nikomu nie udało się go usunąć . Grinwald musiał rzucić naprawdę potężne zaklęcie przylepca . No ale każdy z nas przyzwyczaił się do tego obrzydliwego popiersia . Zamyśliłem się na chwilę co często mi się ostatnio zdarzało . - Zdobyłeś to ? - zapytał Slat . - No właśnie . Masz to o co dyrektor prosił ? - wtrąciła Elen . Wierzcie lub nie ale była to najpiękniejsza dziewczyna jaką w swym marnym życiu spotkałem . Uśmiechnąłem się przyjaźnie . - Pewnie że mam . Pokazałem im szkatułkę . - A więc tak wygląda . Ciekawe co w niej jest ? Widziałem ich skupione twarze . Szczerze sam nie wiedziałem co trzymam w ręku . Po prostu dostałem poufałe zlecenie . Nawet nie obchodziło mnie co jest w środku aż do teraz . Elen jakby wyczuła napięcie . Patrzyliśmy na nią w skupieniu . - Powinieneś zanieść ją Rodicowi Ruszyliśmy z miejsca do gabinetu dyrektora Rodica . Nasz dyrektor oprócz tego że był naprawdę potężnym magiem to był też w Konfederacji . Rada Magów liczyła się z jego zdaniem . W końcu nie był byle kim . Zdobył dwa razy mistrzostwo Zrzeszonych Akademii pół wieku temu . Ostatnie mistrzostwa odbyły się w 1957 roku . I właśnie wtedy drugi raz z rzędu wygrał Rodric . Zginął wtedy jego przyjaciel Seamus . Od tego tragicznego wypadku zaprzestano organizować turnieje magiczne . Smoki zostały umieszczone w specjalnych rezerwatach . Młodzi nie wiedzieli o nich istnieniu . Dopiero w Akademii na lekcjach historii magii dowiadywali się o takich ciekawostkach . Ja to miałem już za sobą . W końcu pięć lat zrobiło swoje . W tym roku miałem poważne egzaminy . Byłem jednym z zaufanych Starszaków . Wykonywałem drobne misje dla dyrektora i grona profesorów . A że byłem przyjacielem Eryka więc był to dodatkowy powód aby wysłać właśnie mnie . Mijaliśmy właśnie przerażonych pierwszaków . Tych którzy po raz pierwszy wyrwali się z domów i w pełni uczestniczyli w magicznym życiu . I chociaż mieli po 15 lat to wyglądali przy nas bardzo niewinnie . - Kotki przyszły ! - zawołał uradowany Slat . - Oh...przestań . Hmm ten jest przystojny - Elen puściła oko do wysokiego chłopaka z bujną grzywą płowych włosów . Poczułem się trochę zazdrosny . Wykonałem jeden gest . Chłopak poźlizgnął się i runął jak długi . Marcel , jeden ze Starszaków odpowiedzialny za grupę popatrzył na niego drwiąco . - Niezdara - mruknąłem . Elen popatrzyła na mnie krzywo . - Co ? Pokręciła głową i ruszyliśmy schodami w górę . No więc my ze Slatem nie byliśmy tak niewinni jak reszta . Oczywiście cało wychodziliśmy z nie jednej opresji . W ryzach trzymała nas właśnie Elen . Wiele razem eksperymentowaliśmy z czarami . Wymyśliliśmy bardzo wiele pożytecznych zaklęć . Opublikowaliśmy je w starym woluminie . Nasza