Oni
(fantastyka , świat magii , misje i pojedynki , trójka młodych magów )
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
ONI
pióra : Piter Noise
Zacząłem od małej rzeczy . Moje wciąż młode , kredowobiałe palce kurczowo trzymały cyrkiel kreśląc krąg . Byłem podniecony . Nie wiem tylko czy za bardzo czy za mało . Na twardej kartce z technicznego bloku widniał już wymarzony krąg . Teraz przeszedłem do wypisywania alfabetu dzieląc go jak urodzinowy tort . Mimo narastającego napięcia zrobiłem to z typową dla mnie skrupulatnością . Nareszcie . Drętwy uśmiech rozlał się po mojej wciąż jeszcze niewinnej twarzy . Skończyłem . Jednym szybkim ruchem otworzyłem półkę i wyjąłem z niej szpulę nici oraz igłę . Odmierzyłem odpowiednią długosć i umocowałem na niej igłę . Kilka szybkich oddechów . Zapaliłem świece oświetlając mrok . Nie bałem się . Położyłem gotową tarczę na biurku i pochyliłem się nad nią . Powoli opuściłem igłę celując w sam środek tarczy . Była dziesięta . A dokładniej dwie po . Idealna pora na moją zabawę . Igła zatańczyła w kręgu . Chwila zastanowienia . Opróżnienie młodzieńczego umysłu . - Duchu mego ojca przemów do mnie ! - szepnąłem . Chociaż mógłbym przysiąc że moje słowa zabrzmiały o wiele głośniej . Odbiły się echem . Nagle igła zaczęła się kręcić . Zatrzymywała się co sekundę na innej literze .
C-Z-E-Ś-Ć S-Y-N-U
Serce zabiło mi mocniej . - Możesz się mi pokazać ? Nie wiem co mnie podkusiło . Poczułem tą znaną mi dawkę emocji . Adrenalina buzowała we mnie gotowa do działania . Było już za późno na odwołanie słów .
O D-R-U-G-I-E-J W N-O-C-Y
Nie wykonywałem żadnego ruchu ręką . Uwierzycie ? Ehh...wcale nie musicie . Nie chce waszej marnej wiary .
- Jesteś w...niebie ? - zawsze chciałem się o to zapytać .
J-E-S-T-E-M W P-I-E-K-L-E
Poczułem jak fala gorąca zalewa mi policzki , szyję . Zadałem sobie w myślach pytanie - Dlaczego ? Igła znowu zaczęła wirować . Litery układały się w logiczne zdania .
B-Y-Ł-E-M Z-Ł-Y-M O-J-C-E-M
- To nie prawda ! Byłem oburzony . Mało pamiętam ojca ale ta część która pozostała w mojej pamięci na pewno należała do tych szczęśliwych wspomnień .
P-R-A-W-D-A S-Y-N-U S-P-Ó-J-R-Z N-A P-L-A-K-A-T E-M-I-N-E-M-A
- Co jest ! Popatrzyłem na plakat Eminema . Nie zauważyłem nic szczególnego . Po za tym że wydawało się że EM na mnie patrzy . Ale to tylko sztuczka wizualna fotografa . - Cholera...
Wróciłem do dalszej rozmowy . Z tym który nie żył od dziesięciu lat...
*****
To było kiedy byłem młody i głupi . Rzecz jasna się okazało że ten kto ze mną rozmawiał to jakiś pomniejszy demon lub zbłąkane ciało astralne . Czytał w moich myślach . Wtedy jeszcze nie potrafiłem się przed tym bronić . Aż w końcu moje zdolności objawiły się w pełni . Robiłem rzeczy dziwaczne i straszne . Ukrywałem to przed znajomymi . Czasami nadużywałem mocy na wrogach . Sprawiałem że się wywracali . Mdleli , wymiotowali i takie tam podobne zabawy które im się należały . W końcu kiedy podrosłem odwiedziło mnie kilku ludzi . W czarnych płaszczach . Wtedy dowiedziałem się kim był mój prawdziwy ojciec . Z czasem zrozumiałem że kiedy osiągnę pełnoletność będę odpowiadał przed Konfederacją . Nie będę mógł już nauczać wrogów kultury po swojemu . Zapisano mnie do Akademii . Okazało się że jestem bardzo zdolnym magiem . Wyprzedzałem zdolnościami swoich rówieśników . Nigdy już nie rozmawiałem poprzez metodę tarczy ze zmarłymi . Okazało się że są na to o wiele potężniejsze sposoby... I tak o to minęło mi kilka lat w Akademii . Poznawałem tajniki pradawnych mocy .
*****
3 lata później ( gdzieś na wsi )
Światła już pogasły . Ulice zalał ten sam mrok co zawsze . Cholerna wieś - zakląłem . Ktoś taki jak ja nienawidzi wsi . Dlaczego ? A skąd ja mam wiedzieć . Może właśnie przez te ciemności . Pod stopami szeleściły liście . Jesienny wiatr dawał się we znaki dudniąc i wślizgując się w szczeliny domów . Poprawiłem szalik . Mimo chłodu nie zapiąłem płaszcza . To jeden z moich dziwacznych nawyków . Nie ubieranie czapki i nie zapinanie płaszcza . Poprawia mi to ego . Które ostatnio zostało naruszone . Pewien gruby dupek z firmy elektronicznej zlecił mi zadanie . No i rzecz jasna wykonałem je . Zrobiłem to jak zawsze po swojemu . Ale kiedy dostał to czego chciał . Posikał się ze strachu i odmówił zapłaty . To jeszcze byłem w stanie wytrzymać . Lecz nazwanie mnie pieprzonym oszustem to za wiele dla tak czułego osobnika jak ja . Być może trochę mnie poniosło . Być może . Wysłanie go do Nich okazało się głupim pomysłem . On stracił swoje marne życie zaś ja straciłem renomę . Kilka punktów mniej nikogo nie zbawi . No ale skrupulatnie nad nimi pracowałem . Mijałem milczące domostwa . Ciemność jest tym co pozwala mi się ukryć . Ale nie lubię iść przez wieś . Nie wiem wtedy po czym stąpam . Czuję się jakbym był Tam . U Nich . Pytanie więc co tutaj robię ? Hmm...szukam kogoś . - Aszhamat ! Delikatna , niebieska poświata rozświetliła mi drogę . Czasami szczęściu trzeba pomóc . Mawiał tato . No właśnie... Miałem nie zwracać na siebie uwagi ale co tam . Lubię wiedzieć po czym stąpam . Jeszcze siedem lat temu nie wiedziałem . Co To jest . A teraz byłem trochę bardziej dojrzały . I wiedziałem co i jak . Chociaż lubiłem czasami nadużyć swoich zdolności . Tak właśnie wyglądały moje młodzieńcze lata . Nadużywanie . Skręciłem w boczną , kamienistą drogę . Miałem przeczucie że jestem już blisko swojego celu . - Dis Poświata otaczająca moją niewdzięczną osobę zgasła . Zastąpiła ją Aura Płomienistej Przestrogi . To rodzaj zaklęcia z średniowiecza . Nasi przodkowie wykorzystywali ją do obrony . Delikatne płomienie liżą twoje ciało i odbijają wszelkie pociski . Przyjmijmy że jest to rodzaj kamizelki kuloodpornej . Widzicie odwiedzam bardzo dziwaczną osobę . Bardziej pokręconą niż ja . Szlachetną ale i śmiertelnie niebezpieczną . Tak . Mój przyjaciel to wielka osobowość . Doszedłem do rozdroża . Jedna droga skręcała w prawo i miała się całkiem nieźle . Zaś ta druga była cholernie nieprzyjemną , błotnistą ścieżką . Po boku rosły poskręcane jakby w spaźmie bólu drzewa . Ostre , jadowite krzewy wyciągały swoje chude szpony łapiąc nietoperze . - Ładny dojazd do domku - szepnąłem i skręciłem w trzęsawiska . Krzew złapał mnie za ramię szykując się do wbicia jadowitego kolca . Uśmiechnąłem się drwiąco . Moja aura odbiła krzew który zasyczał i stanął w płomieniach . - No tak , harakszes przyjacielu . Obawiam się że to za mało żeby mnie powstrzymać . Ich krzaki odpędzą jedynie same miernoty . Widzicie jest pewne stowarzyszenie które zajmuję się prawie każdą dziedziną życia . Tworzy różne nowe gatunki . Krzyżuje wszystko co się da . Oczywiście jestem jednym z nie wielu tych uprzywilejowanych którzy mają pojęcie o tym zakazanym dziele . No ale mam swoje zmartwienia . Nareszcie ujrzałem to co chciałem zobaczyć . Stał tam . Mały domek z zabitymi oknami . Sypiąca się rudera . Odstraszająca samym widokiem . - Całkiem miło Nagle poczułem wibrację . Ktoś używał mocy . Podszedłem bliżej i sięgnąłem po jak się okazało mocno skrzypiące drzwiczki . - No cóż . Poszło w wieś - zaśmiałem się . Chociaż wątpie aby tak było . Na pewno użył zaklęcia zagłuszającego . Podszedłem do drzwi . Dotknąłem klamki... - Auć ! Popatrzyłem na swoją dłoń . Wyglądała jak poparzona . Aura znikła . - Możesz skończyc z tymi banalnymi zabezpieczeniami Eryku ? - zawołałem pewien że mnie usłyszy . Przez chwilę było słychać tylko mój miarowy oddech . Szum wiatru i szelest liści . Nagle podskoczyłem . - A to Ty . Wejdź proszę - tubalny głos należał do wysokiego , siwego mężczyzny . Emanowała od niego wielka energia . - Witaj stary przyjacielu . Porozmawiajmy w środku . Ale wcześniej napiję się herbaty .
*****
Sączyliśmy herbatę . Rozglądałem się po jego mieszkaniu . Było ogromne . Wzmożone zaklęcie powiększenia zrobiło swoje . Na regałach nie było już miejsca . Stare zakurzone księgi przykuły moją uwagę . Chociaż sam miałem ich sporo to nigdy nie wiadomo na co się trafi . Oni też o tym wiedzieli . W swoich bibliotekach mieli najcenniejsze Czarne Zbiory . Oczywiście zakazane przez Konfederację . Teraz przeniosłem wzrok na różne dziwaczne przedmioty . Wykrywacze , halucynogeny , puszkę z proszkiem światłowodowym . Tak , to jeden z najcenniejszych wynalazków magicznych . Pozwala przemieszczać się w każde miejsce na Ziemi . Przeciętny mag potrafi latać ale traci się wtedy cenną energię . Jednym słowem to bardzo męczące . Dlatego proszek jest idealnym rozwiązaniem dla podróżników . Gagat spoglądał na mnie przyjacielsko . Wyglądał jak mały diabełek z o wiele za dużymi skrzydłami . Wbrew pozorom Gagatki mają wielką moc magiczną . Są odporni na podstawowe zaklęcia Pierwszego Stopnia . Ale też są bardzo przyjacielskie i przywiązują się do właścicieli . Eryk pił herbatę w milczeniu . Widziałem tylko jak unosiły się jego krzaczaste siwe brwi . W końcu zacząłem to po co przyszedłem . - Oni chcą swojego dyplomaty w Konfederacji - spojrzałem mu prosto w oczy . Stary mag namyślał się chwilę . Odłożył filiżankę i zamienił ją w myszoskoczka . - Zawsze mnie to śmieszyło przyjacielu . To jedna z pierwszych umiejętności jakie opanowałem . Taaak....Hmmm Zasępił się . Złapał się za brodę i kręcił młynka . - Nie zgodzą się . Nie dopóki żyje Rodric . Oni zbytnio interesują się czarną magią . No i te ich Czarne Zbiory . Konfederacja to potępia . Rozumiałem co mówi . Społeczność magów jest na wymarciu . Zbyt wielu umarło młodo igrając z zakazaną magią . - Nie jest nas tak wielu jak kilka wieków temu . Teraz i tak jest dobrze mamy niewielki przyrost czystej krwi . Konfederacja będzie chciała to utrzymać . Jeżeli do Rady wejdą Oni . To będzie to Ich pierwszy krok do szerzenia czarnej magii . A na to nie pójdziemy , przyjacielu . - Rozumie Eryku . Ale co się stanie jak im odmówimy ? Ostatnio urośli w siłę . Wielu magów ich popiera . Jego stara już twarz zmarszczyła się jeszcze bardziej . Była jak ususzona gruszka . Ale głos miał tubalny i pewny siebie . - Wtedy zacznie się wojna . Wiesz dlaczego tylu młodych , dobrze się zapowiadających magów umarło ? Wpatrywał się we mnie . Gagat biegał radośnie po pokoju . - Tak . Czarna magia wydziela wielką energię . Ciało starzeje się czterokrotnie . - Ale tylko przy niektórych zaklęciach Trzeciego Poziomu . Czary mniejszego kalibru nie zostawiają śladu na ciele . Zbliżenie się do Demonistyki . To poważna sprawa . Coś o tym wiem... Eryka poznałem w Akademii . Był jednym z profesorów . Nauczał Zaklęć Trzeciego poziomu . Z czasem odszedł . Zrozumiał że tak wielki mag jak on marnuje się ucząc jedynie trzecie klasy . Będąc już na swoim zaczął nauczać Demonistyki . Najczarniejszej magii jaka kiedykolwiek istniała . - No tak . Ciężkie zapowiadają się czasy . Słyszałeś że nadszarpnąłem swój autorytet ? - Nigdy się nie zmienisz - zaśmiał się . Zawsze taki sam . Olewasz wszystkie zasady . Po co przyjąłeś to zadanie od grubasa ? To był zwykły charłak . Nigdy nie widział zbeszczeszczonego ciała . Widok jego zmarłej żony podjedzonej przez ścierwa nie był dla niego miłym widokiem . Mogłeś zostawić tą truposzkę u Nich . Heh...po cholerę , przyjacielu go tam zaprowadziłeś . Oni nie lubią obcych a na dodatek charłaków . Wiedziałeś że go zabiją ? - Nie . Myślałem że go wystraszą i tyle . Chciałem mu dać nauczkę . Gagatek próbował latać po pokoju trzepocząc skrzydłami . - Nauczkę ? Haahaha...A to dobre - uśmiechnął się przyjaźnie odsłaniając spróchniałe zęby . Czasy się zmieniły . Nie można bezkarnie wejść do Nich i wyjść jak gdyby nigdy nic . Czasy się zmieniły...A czy w Akademii wiedzą że dorabiasz na boku ? Wiem że jesteś jednym z ulubieńców ale kiedy się dowiedzą że zajmujesz się takimi sprawami...No cóż przyjacielu . Uważaj na siebie i nie nadużywaj wolności . A tak w ogóle po co ci dukaty ? Milczałem chwilę . Widziałem że muszę być szczery . Ufałem byłemu profesorowi jak nikomu innemu . W końcu jeszcze niedawno uratował mi życie . - Zbieram pieniądze na światłowód . Jest mi potrzebny do podróży a wiesz że moja rodzina nie należała do bogatych . Może kiedyś...ale to stare czasy . Pozostało mi wielkie nazwisko ale i bieda . Zbadał mnie wzrokiem . - Rozumiem . Dam ci trochę proszku mam go dużo . Ale chyba wszystkiego mi nie mówisz ? - Heh...no dobrze . Wydajemy kolejną książkę . Jeszcze jej nie skończyliśmy ale zawiera potężne zaklęcia . To będzie nasza druga księga . Potrzebujemy dukatów na niektóre składniki . Patrzył na mnie i nagle się roześmiał . Kubki były już puste . Popatrzyłem na zegarek . - No dobrze przyjacielu . Na pewno wiesz po co mnie wysłał . Skinął głową . Wstaliśmy . Eryk podszedł do szafki . Wyszeptał kilka słów . W powietrzu unosiły się runy . Szafka powoli wysunęła się . W środku było wiele rupieci . Starzec sięgnął jednak po małą szkatułkę . Chwilę trzymał ją pieszcząc palcami inkuastrowane wzory . Herb jego rodziny . - Masz . Z żalem wsadził mi ją w dłonie . Porozmawialiśmy jeszcze chwilę . W końcu uradowany z wypełnienia misji , pożegnałem byłego profesora i udałem się w ciemność...
*****
Kiedy opuściłem dom Eryka udałem się z powrotem do Edynburga . W Akademii czekał mnie kolejny trudny rok . Uczyłem się w niej już 5 lat . Jak zawsze powitali mnie moi przyjaciele . Nasza trójka była najzdolniejszym trio w historii Akademii Edynburskiej . Slat , Elen i Ja . Otrzepałem płaszcz . Z kieszeni unosił się jeszcze światłowód . Świecił delikatnie w półmroku który spowijał korytarz . Akademia mieściła się w wielkim zamku . Oczywiście był chroniony czarami przed niemagicznymi ludźmi . Był widoczny jedynie dla magów czystej krwi . Jego tradycja sięga XII wieku . Został założony przez potężne Bractwo Światła . Byli to magowie którzy stosowali jedynie białą magię . Z czasem gdy założyciele poumierali zaczęto wprowadzać zaklęcia z czarnej magii . Oczywiście z pewną rezerwą . Akademia nigdy nie przybliżyła się choćby o krok do Ich Uniwersytetu . Dlatego utrzymanie więzi pokojowych z Nimi było tak ważne dla konfederacji . Minęliśmy właśnie słynne popiersie Grinwalda . Złego czarnoksiężnika . Jeszcze nikomu nie udało się go usunąć . Grinwald musiał rzucić naprawdę potężne zaklęcie przylepca . No ale każdy z nas przyzwyczaił się do tego obrzydliwego popiersia . Zamyśliłem się na chwilę co często mi się ostatnio zdarzało . - Zdobyłeś to ? - zapytał Slat . - No właśnie . Masz to o co dyrektor prosił ? - wtrąciła Elen . Wierzcie lub nie ale była to najpiękniejsza dziewczyna jaką w swym marnym życiu spotkałem . Uśmiechnąłem się przyjaźnie . - Pewnie że mam . Pokazałem im szkatułkę . - A więc tak wygląda . Ciekawe co w niej jest ? Widziałem ich skupione twarze . Szczerze sam nie wiedziałem co trzymam w ręku . Po prostu dostałem poufałe zlecenie . Nawet nie obchodziło mnie co jest w środku aż do teraz . Elen jakby wyczuła napięcie . Patrzyliśmy na nią w skupieniu . - Powinieneś zanieść ją Rodicowi Ruszyliśmy z miejsca do gabinetu dyrektora Rodica . Nasz dyrektor oprócz tego że był naprawdę potężnym magiem to był też w Konfederacji . Rada Magów liczyła się z jego zdaniem . W końcu nie był byle kim . Zdobył dwa razy mistrzostwo Zrzeszonych Akademii pół wieku temu . Ostatnie mistrzostwa odbyły się w 1957 roku . I właśnie wtedy drugi raz z rzędu wygrał Rodric . Zginął wtedy jego przyjaciel Seamus . Od tego tragicznego wypadku zaprzestano organizować turnieje magiczne . Smoki zostały umieszczone w specjalnych rezerwatach . Młodzi nie wiedzieli o nich istnieniu . Dopiero w Akademii na lekcjach historii magii dowiadywali się o takich ciekawostkach . Ja to miałem już za sobą . W końcu pięć lat zrobiło swoje . W tym roku miałem poważne egzaminy . Byłem jednym z zaufanych Starszaków . Wykonywałem drobne misje dla dyrektora i grona profesorów . A że byłem przyjacielem Eryka więc był to dodatkowy powód aby wysłać właśnie mnie . Mijaliśmy właśnie przerażonych pierwszaków . Tych którzy po raz pierwszy wyrwali się z domów i w pełni uczestniczyli w magicznym życiu . I chociaż mieli po 15 lat to wyglądali przy nas bardzo niewinnie . - Kotki przyszły ! - zawołał uradowany Slat . - Oh...przestań . Hmm ten jest przystojny - Elen puściła oko do wysokiego chłopaka z bujną grzywą płowych włosów . Poczułem się trochę zazdrosny . Wykonałem jeden gest . Chłopak poźlizgnął się i runął jak długi . Marcel , jeden ze Starszaków odpowiedzialny za grupę popatrzył na niego drwiąco . - Niezdara - mruknąłem . Elen popatrzyła na mnie krzywo . - Co ? Pokręciła głową i ruszyliśmy schodami w górę . No więc my ze Slatem nie byliśmy tak niewinni jak reszta . Oczywiście cało wychodziliśmy z nie jednej opresji . W ryzach trzymała nas właśnie Elen . Wiele razem eksperymentowaliśmy z czarami . Wymyśliliśmy bardzo wiele pożytecznych zaklęć . Opublikowaliśmy je w starym woluminie . Nasza
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Piter Noise
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…