Inne · 3 min czytania
opowiadanie o zabójcy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Obudził się jeszcze przed północą. Zerknął na łóżko pod którym spał. Było znów puste, znaczy że żyje. Zatem nie skrzywdził żadnej kobiety. Powolnym ruchem sięgnął po whisky, która co noc usypia go czule. Tym razem jednak ma zbudzić zabójcę, co rano nie będzie już żył. Ubrany w co zwykle, głodny jak zawsze. Szuka w kredensie choć noża, co będzie dzisiaj grał główną rolę. Z publiki wybierze ofiarę i zada ostatnie pchnięcie. Jest już gotowy zalany potem, lecz to nie strach a ciekawość. Jak zabrać to czego nie dał i może on/a szanuje. Chwila nie moment na łaskę. Jest już na dworze, zimniej niż wczoraj. Moment śmierci ogrzeje powietrze, z tą myślą zapalił fajkę i drugą i trzecią nim w końcu ruszył. Choć chwiejnym krokiem czujny jak zwierzę. Dziś to on jest myśliwym. Na skraju polany zobaczył dwie twarze co blond włosy zakryły im oczy. To był ich ratunek, gdyż co to za frajda nie zobaczyć lęku. Przemknął więc cicho dając im spokój, nie wiedziały że dał im i życie. Chce dotrzeć szybko ku ruchliwym chodnikom, niech któryś wzrok wyda ten wyrok. Nie czekał…