Polityka · 5 min czytania
Opowieść (nie) bardzo świąteczna
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Śnieg znowu padał. Na szczęście nie tak jak zwykle, tylko tak... świątecznie. Grube płaty białego puchu spływały z nieba wolno osiadając na dachach. Ogólnie wszędzie było czuć święta. Wszystkie szanujące się sklepy, takie jak Stonka, czy Kalafior, wywieszały masę wszelakiego badziewia na swoje frontowe ściany oślepiając przejeżdżających obok kierowców. W nie lepszej sytuacji znajdowali się przechodnie nagabywani przez Mikołajów i Śnieżynki. -Ehhh... - westchnął Ziutek, zawołany narodowościowiec. - Dałbym się namówić na cokolwiek, gdyby taka laseczka do mnie zagadała. Masaż papają byłby w sam raz... -Tiaaa – mruknął Edek, któremu bokiem wychodziły westchnienia kolegi – a nie wolałbyś Mikołaja? Słyszałem, że w tej twojej partii było już Gródzka, czy inny transwestyta. -Stul pysk – warknął Ziutek kopiąc glanem zmarzniętą bryłę śniegu. - Nie mieliśmy żadnej Gródzkiej w ORGANIZACJI – ostatni wyraz wyartykułował powoli. Edek chciał walnąć jakąś replikę, ale widząc gniewny wyraz na pryszczatej twarzy narodowościowca powstrzymał się na chwilę. Wrócił do kontemplowania aury świąt, która już chyba każdemu wychodziła bokiem. Gdzieś w głębi duszy cieszył się, że znów podzieli się opłatkiem z rodziną, ale w imię niesprecyzowanych ideałów nie okazywał tego. Grał twardego new age'owca i nie zamierzał zrzucać tej maski nawet dla błagalnego spojrzenia swojej babci. Po kilkudziesięciu metrach nie wytrzymał. Złośliwy chochlik w jego duszy przejął kontrolę nad aparatem mowy. -Ziutek, a tak właściwie jak to jest z tymi „innymi” w waszej partii? - zapytał z głupia. Narodowościowiec sapnął głośno słysząc kolejne przekręcenie. -Ile razy mam tłumaczyć? Patria jest wtedy, gdy dąży do przejęcia władzy. My jesteśmy organizacją, bo do tego nie dążymy. -Oj, nie gadaj. Kiedy skończysz szkołę, będziesz chciał zostać premierem, czy prezydentem – stwierdził bardziej, niż zapytał Edek. -No ta... Ziutek nie zdążył dokończyć słowa, ponieważ przerwał mu śmiech Edka. -Czyli partia – skwitował szyderca krótko. - Wracając do meritum sprawy, jak to jest z pedałami? Ziutek chwilę milczał skupiony bardziej na kiecce kolejnej Śnieżynki niż na pytaniu kolegi. To już kolejny taki jałowy spór. Nie żeby nie lubił Edka. Po prostu, gdy kumplowi włączał się tryb „złośliwiec”, to nie było ratunku. Wiedział, że Edek popiera jego idee, tylko się