Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Opowiadania.pl · 4 min czytania

Ortodoksyjna musztarda

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ida miała sen. Ten sam, powtarzający się od przeszło miesiąca, powoli już ją przerażał. Obudzona z niemym wrzaskiem, wyskoczyła spod kołdry, gorączkowo łapiąc powietrze. Jest ranek. Piękny, słoneczny. Wymarzony. Pachnący świeżym liściem, stęchlizną starej szafy i mieloną kawą oraz melisą, którą właśnie zaparzyła Ida, powoli przeżuwając kromkę ciemnego chleba z rzeżuchą. Wyjrzała przez okno. Jakoś niechętnie. Widok niezmienny. Pusty choć słoneczny. Miękko falowała czyjaś koszula na balkonie przeciwległej kamienicy. Jej biel razi Idę tak mocno, że odwraca skrzywioną twarz w stronę kubka z melisą. Jak dobrze, że noc się już skończyła – myśli. Pasek gorzkiej czekolady rozpływa się w ustach. Ida podąża w stronę łazienki, przypominając sobie, że miała na dzisiaj wykonać projekt nowej strony do działu „Którekolwiek z życzeń”. W redakcji miała być za jakieś półtorej godziny więc nie miała czasu nawet na wymyślenie tytułu. Zawsze trafne i pojawiające się z błyskotliwą prędkością pomysły, utknęły w jakiejś dziurze. W pustce, ustępując miejsca snowi. Temu z dzisiaj i temu z mniej więcej początku maja, kiedy nieoczekiwanie zaszczycił Idę swą obecnością w jej umyśle i podświadomości. Tego, którego Ida najchętniej wyparłaby się. Tego, o którym by tak chętnie zapomniała. Gdyby się tak jednak dało... – myśli Ida i idzie wzdłuż wąskiego przedpokoju. Przytłaczający, ciemny, nie pozwala Idzie prawie nic dostrzec oprócz wielkich mahoniowych drzwi. W ciemnościach potyka się o coś. – Cholera – syczy. – Znowu te porozrzucane papucie... Przez świadomość przelatuje myśl, że zaraz się spóźni. Szybko wiąże sznurowadła sportowych butów, jeszcze szybciej chwyta z wieszaka torbę. Klatka schodowa jak zawsze śmierdzi stęchlizną, jak

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ortodoksyjna musztarda — czytnik · opowiadania