Wróć do katalogu

Ortodoksyjna musztarda

po prostu zły sen, koszmar... Oddech zastyga, a serce konwulsyjnie do biegu się zrywa... Ale spokojnie. To tylko sen, choć czasem na jawie...

marmas, opublikowano , 4 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ida miała sen. Ten sam, powtarzający się od przeszło miesiąca, powoli już ją przerażał. Obudzona z niemym wrzaskiem, wyskoczyła spod kołdry, gorączkowo łapiąc powietrze. Jest ranek. Piękny, słoneczny. Wymarzony. Pachnący świeżym liściem, stęchlizną starej szafy i mieloną kawą oraz melisą, którą właśnie zaparzyła Ida, powoli przeżuwając kromkę ciemnego chleba z rzeżuchą. Wyjrzała przez okno. Jakoś niechętnie. Widok niezmienny. Pusty choć słoneczny. Miękko falowała czyjaś koszula na balkonie przeciwległej kamienicy. Jej biel razi Idę tak mocno, że odwraca skrzywioną twarz w stronę kubka z melisą. Jak dobrze, że noc się już skończyła – myśli. Pasek gorzkiej czekolady rozpływa się w ustach. Ida podąża w stronę łazienki, przypominając sobie, że miała na dzisiaj wykonać projekt nowej strony do działu „Którekolwiek z życzeń”. W redakcji miała być za jakieś półtorej godziny więc nie miała czasu nawet na wymyślenie tytułu. Zawsze trafne i pojawiające się z błyskotliwą prędkością pomysły, utknęły w jakiejś dziurze. W pustce, ustępując miejsca snowi. Temu z dzisiaj i temu z mniej więcej początku maja, kiedy nieoczekiwanie zaszczycił Idę swą obecnością w jej umyśle i podświadomości. Tego, którego Ida najchętniej wyparłaby się. Tego, o którym by tak chętnie zapomniała. Gdyby się tak jednak dało... – myśli Ida i idzie wzdłuż wąskiego przedpokoju. Przytłaczający, ciemny, nie pozwala Idzie prawie nic dostrzec oprócz wielkich mahoniowych drzwi. W ciemnościach potyka się o coś. – Cholera – syczy. – Znowu te porozrzucane papucie... Przez świadomość przelatuje myśl, że zaraz się spóźni. Szybko wiąże sznurowadła sportowych butów, jeszcze szybciej chwyta z wieszaka torbę. Klatka schodowa jak zawsze śmierdzi stęchlizną, jak

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych