Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 7 min czytania

Ostatni homo sapiens

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Gdy zawodzi to zbędne do życia pseudo perpetuum mobile, ta boskości iskra niesamowita, zdjęcie ukochanej, ojczystej planety gdzieś w pustce kosmicznej, gdy starasz się najeść tym, co sporządza na obiad twoje własne ego, wtedy właśnie najlepszym rozwiązaniem jest wyłączyć się na bodźce z zewnątrz. Trzy lata na statku lecącym z prędkością podświetlną, nie rozumiejąc, dlaczego nie zostało się papką z kości i tkanek to problem natury nie tylko fizycznej, ale również egzystencjalnej w gruncie rzeczy. Bowiem jako papka nie czułbym tej przeklętej samotności w martwej ciszy. I tak, wspominając najlepsze chwile spędzone tutaj, wspomnieć mogę o zabawach, jakie prowadziłem z mym towarzyszem, który nie odstępował mnie choćby na krok. Kubek, mój ulubiony, czerwony, grawerowany ze znakiem zodiaku. Swoją drogą ciekawe, przecież nie wierzę w przesądy i horoskopy... Niemniej jednak jestem na tym statku, o zabawach wspomnę jeszcze, ale później. Należy nakreślić ramy tego co istnieje. Czyli proste: po co? z jakiego powodu? Otóż usłyszeli moi humanoidalni bracia kiedyś sygnał wysłany z jakiejś galaktyki. I cóż to za sygnał? – pomyśleli. Ano taki właśnie, który zdawał się zaproszeniem dla jednego osobnika na planetę czy inne ustrojstwo oddalone w cholerę od Ziemi. Pomyśleli więc ci bracia moi, że przecież, czysto teoretycznie, mógłby w taką podróż polecieć ktoś znamienity, inteligentny, piękny (wedle standardów ziemskich). Słowem: perła w koronie ludzkości. I na kogo wypadło? Na nikogo! Zabawne, do prawdy. Okazało się, że ludzkość nie posiada żadnej takiej pieprzonej perły. I wtedy, gdy już się to okazało, mózgowcy świata doszli do wniosku, że nie wyślą nikogo wartościowego, bo przecież nie wiadomo jakie zamiary mają zapraszający. No i jeszcze jeden problem. Jak się dostać na planetę oddaloną od nas o całe parseki? I na ten problem znalazła się rada. Obcy, zapomniawszy na początku o tym, że nie jesteśmy aż tak rozwinięci technologicznie, nie podali żadnych danych czy planów hipotetycznego statku. Jednak zreflektowali się szybko i wysłali to, co potrzeba. Tak mi przynajmniej mówiono. No i jestem tutaj i pędzę tak sobie już od trzech lat. Z tego co wiem moja podróż ma się zakończyć za jakieś cztery tygodnie więc jestem dobrej myśli.

Chyba nie wspomniałem, że jestem wielokrotnym mordercą? Nie, nie chodzi mi o ten żart o masturbacji. Zabiłem trzydzieści dwie i pół osoby. Zapytacie dlaczego pół? A dlaczego nie? Każdy sposób jest dobry, by podnieść sobie statystykę. A, że przeciąłem na pół jednego z moich kolegów i zabiłem jego górną część, a dolną wspaniałomyślnie pozostawiłem przy życiu nie ruszając jej to moja sprawa. Nic wam do tego. Żeby nie było, nie jestem głupi. Jestem całkiem inteligentny i wrażliwy jak cholera. Czasem nawet zdarza mi się snuć głębsze przemyślenia.

Wracając do sprawy, która stanowiła o tym kto poleci, to wybrano mnie. I tak byłem skazany na śmierć. Wróg publiczny numer jeden. Nieźle. Doszli do wniosku, że nawet jeśli się nie powiedzie, jeśli coś się spieprzy, to nikt nie będzie po mnie płakał. Dano mi tylko jakieś pakunki z, podobno: „wszystkimi osiągnięciami ludzkości od zarania dziejów w formie elektronicznej ze sprzętem do odtworzenia tych danych”.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ostatni homo sapiens — czytnik · opowiadania