Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 6 min czytania

Ostatnie dni miasta

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ostatnie dni miasta

Usiedli przy sąsiednim stoliku. Zanim minął pierwszy szok nie byłem w stanie racjonalnie myśleć. Moje ciało targały przenikliwe dreszcze, w głowie krew pulsowała mi niczym w przepompowni. W pierwszym odruchu chciałem wyjść by ocucić się powiewem jesiennego wiatru. Jednak wychodząc mógłbym zwrócić na siebie jej uwagę. Co się ze mną dzieje? – pomyślałem. W końcu kto jak kto, ale ja powinienem być odporny na tego typu nieprzewidziane sytuacje. Całe szczęście, że siedziała do mnie tyłem. Oszołomienie zaczynało powoli opadać jednak mimo to nie chciałem być świadkiem ich słodkich chwil. Przy nadarzającej się sposobności miałem zamiar opuścić lokal. Ubrana w kwiecistą sukienkę podkreślającą jej kształty wyglądała pięknie. A może to zasługa czasu. Czasu bez niej. Ma dobry gust pomyślałem patrząc na niego. Zresztą zawsze wolała brunetów. Ze stolika dolatywały do mnie ciche fragmenty ich rozmowy. Tłumaczył jej, że decyzja, którą podjął będzie najlepszym rozwiązaniem. Dalsza część rozmowy stała się niemożliwa do usłyszenia ponieważ zagłuszyło ją jakieś tango grane przez orkiestrę. Skinąłem kelnerowi chcąc uregulować należny rachunek lecz wtedy ona odwróciła głowę. Moja obawa i zarazem najgorętsze pragnienie ostatnich miesięcy stało się faktem. Z niczyich ust nie padło słowo. Patrzyliśmy tylko sobie w oczy.

***

Następne dni dały mi wiele czasu na myślenie. Przynajmniej jedno z nas jest szczęśliwe pomyślałem a mimo to łzy zrosiły me policzka. Mój nastrój kontrastował z coraz bardziej narastającą w mieście paniką. Kto mógł starał się je opuścić. Kolejne dni pokazały, że jest to już prawie niemożliwe. Nie miałem powodu dla którego miałbym wyjeżdżać. Życie mogłem zaofiarować już tylko miastu. Postanowiłem pójść do pierwszego punktu zbornego, gdzie jako ochotnik otrzymać miałem karabin i wraz z innymi iść na wyznaczoną pozycję gdzie jakiś plutonowy miałby mi wydawać rozkazy. Los sprawił, że było inaczej. Przechodząc obok gmachu politechniki, który teraz przejęło wojsko podbiegł do mnie żołnierz w podniszczonym mundurze, który poprosił abym wszedł do budynku.

***

Nie wiedziałem po co mnie wezwano lecz było mi to obojętne. Po cholerę zawracać sobie głowę czymś co za górę kilka dni i tak nie będzie miało znaczenia. Wszyscy tu zdechniemy pomyślałem gdy tymczasem żołnierz, który mi towarzyszył kazał mi zaczekać a sam zniknął. Po chwili do pokoju wszedł wysoki rangą oficer w którym bez problemu rozpoznałem bruneta, który towarzyszył Ewie tamtego wieczoru. W końcu również i tę twarz miałem przed oczyma przez ostatni

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ostatnie dni miasta — czytnik · opowiadania