Wróć do katalogu

Ostatnie dni miasta

Miłość i wojna? Czy ta ostatnia tylko niszczy?

michal, opublikowano , 6 min czytania, 3,4 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Ostatnie dni miasta

Usiedli przy sąsiednim stoliku. Zanim minął pierwszy szok nie byłem w stanie racjonalnie myśleć. Moje ciało targały przenikliwe dreszcze, w głowie krew pulsowała mi niczym w przepompowni. W pierwszym odruchu chciałem wyjść by ocucić się powiewem jesiennego wiatru. Jednak wychodząc mógłbym zwrócić na siebie jej uwagę. Co się ze mną dzieje? – pomyślałem. W końcu kto jak kto, ale ja powinienem być odporny na tego typu nieprzewidziane sytuacje. Całe szczęście, że siedziała do mnie tyłem. Oszołomienie zaczynało powoli opadać jednak mimo to nie chciałem być świadkiem ich słodkich chwil. Przy nadarzającej się sposobności miałem zamiar opuścić lokal. Ubrana w kwiecistą sukienkę podkreślającą jej kształty wyglądała pięknie. A może to zasługa czasu. Czasu bez niej. Ma dobry gust pomyślałem patrząc na niego. Zresztą zawsze wolała brunetów. Ze stolika dolatywały do mnie ciche fragmenty ich rozmowy. Tłumaczył jej, że decyzja, którą podjął będzie najlepszym rozwiązaniem. Dalsza część rozmowy stała się niemożliwa do usłyszenia ponieważ zagłuszyło ją jakieś tango grane przez orkiestrę. Skinąłem kelnerowi chcąc uregulować należny rachunek lecz wtedy ona odwróciła głowę. Moja obawa i zarazem najgorętsze pragnienie ostatnich miesięcy stało się faktem. Z niczyich ust nie padło słowo. Patrzyliśmy tylko sobie w oczy.

***

Następne dni dały mi wiele czasu na myślenie. Przynajmniej jedno z nas jest szczęśliwe pomyślałem a mimo to łzy zrosiły me policzka. Mój nastrój kontrastował z coraz bardziej narastającą w mieście paniką. Kto mógł starał się je opuścić. Kolejne dni pokazały, że jest to już prawie niemożliwe. Nie miałem powodu dla którego miałbym wyjeżdżać. Życie mogłem zaofiarować już tylko miastu. Postanowiłem pójść do pierwszego punktu zbornego, gdzie jako ochotnik otrzymać miałem karabin i wraz z innymi iść na wyznaczoną pozycję gdzie jakiś plutonowy miałby mi wydawać rozkazy. Los sprawił, że było inaczej. Przechodząc obok gmachu politechniki, który teraz przejęło wojsko podbiegł do mnie żołnierz w podniszczonym mundurze, który poprosił abym wszedł do budynku.

***

Nie wiedziałem po co mnie wezwano lecz było mi to obojętne. Po cholerę zawracać sobie głowę czymś co za górę kilka dni i tak nie będzie miało znaczenia. Wszyscy tu zdechniemy pomyślałem gdy tymczasem żołnierz, który mi towarzyszył kazał mi zaczekać a sam zniknął. Po chwili do pokoju wszedł wysoki rangą oficer w którym bez problemu rozpoznałem bruneta, który towarzyszył Ewie tamtego wieczoru. W końcu również i tę twarz miałem przed oczyma przez ostatni

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych