Romans · 8 min czytania
OSZUKANA MIŁOŚĆ ...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Ten listopadowy wieczór nie zapowiadał żadnych większych atrakcji. Kolega poprosił mnie o podwiezienie go na oddaloną o kilkanaście kilometrów dyskotekę. Oczywiście się zgodziłam. W drodze powrotnej natrafiłam na kontrolę policyjną, było ok. 23:30...
Dobry wieczór. Prawo jazdy i dowód rejestracyjny poproszę – usłyszałam. Dobry wieczór. Czy zrobiłam coś nie tak?! – zapytałam zdziwiona. Jeszcze nie... – odpowiedział uśmiechając się. Po czym zabrał dokumenty i poszedł do radiowozu. Siedział tam dobre 10 minut, w końcu wrócił. Skąd Pani wraca o tak późnej porze? Odwoziłam kolegę na dyskotekę. Wszystko w porządku? – zapytałam już lekko podenerwowana. Tak. Wszystko w porządku. Proszę jechać i dobrej nocy życzę.
Co za dupek! – pomyślałam i odjechałam. Zamiast zatrzymywać tych co jeżdżą po pijaku albo tych co kradną to nie, zatrzymują porządnych obywateli. Przyjechałam do domku i puściłam wodę do wanny. Nagle zadzwonił telefon, zdziwiło mnie to bo było już strasznie późno.
Tak słucham. Dobry wieczór. Chciałem tylko zapytać czy dojechałaś szczęśliwie?! Słucham?? Ale z kim w ogóle rozmawiam? Widzieliśmy się jakieś 20 minut temu. Chciałem zapytać czy nie skusiłabyś się na drinka?! Przykro mi ale jestem zajęta. Dobranoc.
Odłożyłam słuchawkę i zanurzyłam się w gorącej, pełnej piany wannie. Co za tupet – myślałam. Skąd on w ogóle miał mój numer. W sumie to nawet nie wiem jak wyglądał. Ach tam... Nie ma się co zastanawiać.
Część 22 / 2
Minęły trzy tygodnie. Wybrałam się z przyjaciółmi na piwo – w końcu był weekend. W pewnym momencie podszedł do mnie jakiś chłopak i uśmiechając się zapytał:
Cześć Aniu! Jak tam twój samochód? Słucham???!! Wszystko w porządku? – zapytał ciągle się uśmiechając. Ale czy my się w ogóle znamy? – pytałam zdziwiona. Zatrzymałem cię jakieś trzy tygodnie temu. Pamiętasz? A tak już pamiętam... – odpowiedziałam ozięble. Mam na imię Adrian – przedstawił się podając mi rękę. To co z tym drinkiem? – zapytał, oczekując pozytywnej odpowiedzi. Sorry ale nie mam ochoty – ciągnęłam dalej.
Co za upierdliwy facet - myślałam. Chyba jest spod znaku skorpiona, bo skorpiony są strasznie uparte. Usiadłam na swoje miejsce i bawiłam się w najlepsze. On intensywnie mnie obserwował... Zrobiło się już późno więc zaczęłam się zbierać do domu. Było strasznie zimno na dworze... Nie miałam daleko do domu, ale marzyłam o tym żeby się już położyć do ciepłego łóżeczka. Zasnęłam... Następnego dnia obudził mnie telefon, tym razem komórkowy. Halo? – zapytałam zaspana. Dzień dobry Aniołku! Mamy dziś taki piękny słoneczny dzień, a ty jeszcze śpisz !!!... – usłyszałam. Adrian? Tak to ja – odpowiedział rozpromieniony. Skąd masz ten numer?! Od twojej koleżanki Asi... Ta małpa – pomyślałam. Uduszę ją przy pierwszej lepszej okazji. W czym mogę ci pomóc? – ciągnęłam dalej. Chciałem zaproponować ci kawę... Przykro mi! Jestem już umówiona. Cześć!
Do głowy przychodziły mi różne myśli. W końcu zaczęłam się zastanawiać, dlaczego mu ciągle odmawiam?! Przecież jedno spotkanie mi nie zaszkodzi, a może w końcu da mi spokój. Obiecałam sobie, że następnym razem się zgodzę.... Minął tydzień, dwa, trzy a on się nie odezwał. Miałam jego nr telefonu ale nawet nie myślałam o tym żeby do niego zadzwonić... W sumie to aż tak bardzo mi nie zależało... A z resztą – szkoda rozmyślać na ten temat.... Kolejny wypad z przyjaciółmi, tym razem jednak na dyskotekę – lata 60’- te,70’- te,80’- te. Uwielbiałam tańczyć, a przy takiej muzyce wręcz czułam się jak ryba w wodzie... Było mnóstwo ludzi. Nagle z głośników zaczął dobiegać mój ulubiony utwór – „Kołysanka” – SYMPTUASTIC... Do tego jeszcze usłyszałam: „a teraz specjalna dedykacja dla małego, słodkiego uparciuszka... Aniu proszę chociaż o jedno spotkanie.... „ Stanęłam jak wryta. Adrian podszedł do mnie i poprosił…