Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 5 min czytania

Oszust

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Oszust

Pamiętam jak dziś! Szedłem sobie wtedy ulicą, a słoneczne refleksy figlarnie pląsały w szybach wystaw sklepowych. Jadłem kebab w bułce, chociaż wolę w cieście. Przypominam sobie, że miałem spodnie zaprasowane w kant, a włosy świeżo cięte i błyszczące po odżywce. Maszerowałem raźno jak ten burżujski pan. A co! Wszyscy ludzie, których mijałem, kłaniali mi się uprzejmie, a ja, jak nakazuje grzeczność, odkłaniałem się z uśmiechem i nieśpiesznym krokiem szedłem dalej. Pamiętam jak dziś – kupiłem sobie wtedy „Ulicę szarlatanów” Gałczyńskiego. Otwarłem na pierwszej lepszej stronie: ,,Raz do gazety „Słowo Niebieskie” (skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie) przyszedł maluśki staruszek z pieskiem..." Podniosłem wzrok znad tomiku, znów opuściłem, znów podniosłem, bo – w istocie – w moim kierunku zmierzał człowiek z pieskiem. Może przesadziłbym, uznając go za staruszka, ale pierwszej młodości również nie był. Piesek biały, chyba labrador. Taki wesolutki i śliczny, jakiego miał Gomber. Zwracał się co chwila łebkiem do pana, który prowadził go na smyczy, merdał ogonem i generalnie odstawiał to typowe pieskie wazeliniarstwo. Kochany! Oczy mam słabe, a okularów nie noszę, przeto nie od razu rozpoznałem właściciela. Dopiero, gdy byli całkiem blisko, pan nabrał ostrości. Oto szedł Breugel z pieskiem. Uchylił kapelusza, a ja całkiem niewymuszenie dygnąłem prawie, bo zawsze wielce go ceniłem. Poszliśmy, każdy w swoją stronę. Dopiero później zacząłem kombinować. Im dłużej sobie zestawiałem malarza z pieskiem, tym większy odczuwałem niepokój. To merdanie... Jego sielankowość gryzła się (jak przystało na psa) z pociągnięciami pędzla, wyzwalającymi wynaturzone, a pałające brzydotą wizje. Nie mogłem pogodzić – zwyczajnie rozbrzmiewał mi cały czas w głowie pewien dysonans. To było cokolwiek osobliwe, zważywszy, że ostatecznie, ludzie miewają psy. A psy są sobie słodkie – taki traf im się. Figlarny, uroczy, biały piesek. Figlarny, uroczy, biały piesek... Breugel, Breugel... Zadzwoniłem do Gombra, mówię: -Gomber, masz pieska dalej? Gomber mówi: -Mam. Pytam: -Gomber, jest on kochany? Gomber

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%