Psychologia · 6 min czytania
Oto ja...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Każdy ma swój malusieńki sekrecik. Ja też. Tyle tylko, że mój malusieńki sekrecik to w rzeczywistości ogromna tajemnica. Gdyby wyszła ona na jaw, mogłoby być nieciekawie. O czym mowa? Jestem czarownicą. Ale nie taką z bajek typu zła Baba Jaga, ale normalną dziewczyną, tyle tylko, że potrafię trochę więcej. Nie zawsze tak było. To zaczęło się jakiś rok temu. Szłam wtedy jak normalny, zwykły dzieciak do szkoły. Było strasznie zimno. Kiedy mijałam pobliski park zauważyłam coś małego, niebiesko-brązowego, jak przemykało pomiędzy drzewami. Z natury jestem ciekawska, więc poszłam za owym „Czymś”, nie zważając na zaspy sięgające mi kolan. Niestety, zapomniałam że w parku jest staw, a mrów chwycił dopiero zeszłej nocy i gdy weszłam na dość cienką, przysypaną śniegiem taflę… sami się domyślcie. Próbowałam wydostać się z pod lodu, ale mój plecak się o niego zahaczył. Brakowało mi powietrza. Byłam pewna, że już po mnie. Nagle zobaczyłam na dnie coś błyszczącego. Zbliżało się to do mnie bardzo szybko. Kiedy do mnie dotarło – zniknęło. Poczułam się nagle jakaś taka silna. Wiem, że to brzmi jak z tekstu jakiejś piosenki, ale tak było! Pomyślałam: „Chcę być powrotem w domu. Chcę by to wszystko się nigdy nie stało!”. I znalazłam się z powrotem w domu. Leżałam w łóżku, w swoim pokoju. Spojrzałam na zegarek. Za piętnaście siódma. Zerknęłam na kalendarz. Data się nie zmieniła. Zatem moja teoria o tym, że straciłam przytomność i leżałam w śpiączce podupadła. Nagle rozległ się dźwięk budzika. Będąc w szoku wyłączyłam go. Usłyszałam głos mamy: -Malina! Śniadanie! Całkiem już zdezorientowana wstałam z lóżka. Przypomniałam sobie co miało miejsce… wtedy. Najpierw to błyszczące coś, a potem może życzenie: „Chcę, by to wszystko się nigdy nie stało…”. I nagle coś mi zaświtało. Skoncentrowałam się. -Chcę, aby łóżko było poskładane!- pomyślałam. Kiedy odwróciłam się zauważyłam, że pościel była poskładana, a na niej leżał koc. Stłumiłam okrzyk radości. To było takie niezwykłe! Miałam kontrolę nad wszystkim! Szybko się ubrałam i zeszłam do kuchni. Wypróbowałam swoje nowe zdolności na mamie. Zażyczyłam sobie, aby podała mi sok. Czekałam na reakcję, ale nic się nie działo. Skupiłam się bardziej. Dalej nic. Ale kiedy zażyczyłam sobie, aby dostać sok, to szklanka sama napełniła się płynem. Zaczęłam łączyć fakty: nie mogę sprawić, by mama podała mi sok, ale sam to on się naleje. Nigdy dotąd nie myślałam, że prostsze jest skłonić sok by sam się nalał, niż mamę by to zrobiła. Ale w końcu uczymy się całe życie. Przy śniadaniu bawiłam się wydrapując na oszronionym oknie siłą woli różne wzorki. Nagle do kuchni wszedł tata i zaczął na mnie krzyczeć. -Co ty tu jeszcze robisz?! Za pięć minut