Dla dzieci · 5 min czytania
Pan Nikt
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pan Nikt
- Tato boję się… Było ciemno. Niewielka postać stała samotnie pod wielkim bukiem trzymając się kurczowo małego krzaczka rosnącego nieopodal drzewa. Postać rozglądała się nerwowo na boki. Była zupełnie sama w wielkim i nieprzyjaznym lesie. Blask księżyca przebijał się niekiedy przez bujne korony drzew. Była pełnia, a jak każde dziecko wie w czasie pełni księżyca wychodzą na polowanie krwiożercze i straszliwie niebezpieczne stworzenia, zwane wilkołakami. Wychodzą nocą i polują na dzieci, które się zapuszczają w ich rejony. Jednakże owa dziewczynka nic o tym nie wiedziała. Stała spokojnie nieświadoma niebezpieczeństwa. Niedaleko niej coś nagle zaszeleściło i uschnięte liście złamały się pod naporem czegoś ciężkiego, co nieuchronnie zbliżało się w kierunku dziewczynki. - Tato to ty?? Księżyc schował się za chmurką i las pogrążył się w jeszcze większej ciemności niż dotychczas. Drzewa wokół dziewczynki zdawały się być żywe. Cienkie gałązki niczym ohydne macki jakiegoś potwora próbowały owinąć się wokół bezbronnej dziewczynki. Las zdawał się zacieśniać naokoło dziecka. Robiło się coraz cieplej. - Tato jesteś tam?? Nieopodal niej coś zaszeleściło. Nieprzeniknioną ciszę przerwał dźwięk podobny do warczenia. Coś na pewno skradało się i miało zamiar rzucić się na bezbronną istotę stojącą blisko niego. Nagle stało się wiele rzeczy naraz. Dziewczynka zaczęła uciekać na oślep potykając się po drodze o wystające korzenie drzew. Coś ruszyło jej śladem. Było bardzo blisko. Dziewczynka przewróciła się, gdyż w tych ciemnościach nie zauważyła stojącego jej na drodze wielkiego świerku. Zderzając się z drzewem straciła przytomność, więc nie mogła widzieć wielkich, żółtych ślepi, które pochylają się nad nią…
* * *
Nie wiedziała, co ją tak naprawdę obudziło. Czy był to blask słońca wdzierający się do chatki przez okno; czy też miękka kołdra, w której pierwszy raz od dłuższego czasu spała; czy może zapach jedzenia stojącego nieopodal łóżka na drewnianym stoliczku? W każdym razie, gdy się ocknęła leżała na miękkim łóżku w jakiejś starej chatce. Syknęła cicho z bólu, gdy próbowała wstać. Dotknęła swojej głowy i pod palcami wyczuła chropowaty materiał, którym owinięta była jej głowa. Nie pamiętała niczego, co przydarzyło jej się w lesie. Próbowała sobie przypomnieć, lecz bez skutecznie. Położyła się znowu gdyż nagle poczuła się strasznie zmęczona. Było jej tutaj tak dobrze, że nie…