Fantasy · 8 min czytania
Pan Rycerz, czyli ostatnia walka na wyspie.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Teatrzyk "SMUTNY KSIĘŻYC" ma zaszczyt przedstawić dramat prawie historyczny pt.: "Pan Rycerz, czyli ostatnia walka na wyspie. Historia bohaterska we dwunastu księgach wierszem"
Ksiega pierwsza: Zamek
Ponura sala zamkowa, kamienne ściany, wysokie, wąskie okna, po prawej między oknami zawieszony kilim przedstawiajacy walkę rycerza ze smokiem, na jego tle stoi wysokie, ozdobnie rzeźbione krzesło, na którym siedzi Królowa. Po lewej pod ściana długa ława, na której siedzi kilku dworzan. W kącie kilku służących. Wchodzi Rycerz w długim płaszczu z kapturem, podchodzi do Królowej i składa głęboki ukłon.
Królowa: (podaje mu dłoń do ucałowania) Dzięki ci, dobry panie, że szybko przybyłeś, Prawdziwie wielką radość nam tym uczyniłeś. Znamy twe wielkie czyny, znamy twe zwycięstwa, Tyś dla młodzieży naszej jest przykładem męstwa.
Rycerz: (kłania się znowu) Ach, pani, ty oceniasz mnie nazbyt łaskawie,
Królowa: Wiem, co mówię; tyś zawsze stawał w słusznej sprawie. Tyś potwory zabijał, tyś narażał życie, Tyś tropił straszne stwory, co czyhają skrycie, By niszczyć, palić, burzyć i terroryzować...
Rycerz:
Ach, pani, są zaszczytem dla mnie twoje słowa. Lecz ja spełniam jedynie obowiązki moje; Zostałem wychowany, aby staczać boje Z potworami w obronie ludzi. Ot i wszystko. (kłania się jeszcze raz)
Część 22 / 3
Królowa: Więc posłuchaj... hej, sługo, przynieś tu siedzisko! (sługa przynosi Mężczyźnie stołek) Naszą wyspę ostatnio straszny potwór gnębi, Mieszka w morzu, lecz często wynurza się z głębin, Nawiedza nasze miasta, burzy nasze domy, Co dni kilka jest jakiś gród przezeń niszczony. Ryk jego grzmi jak burza, łapa miażdży domy, A z paszczy zionie ogień niczym nie stłumiony. Zaprawdę, jeśli bestii tej ktoś nie pokona, To niedługo ostatni poddany mój skona. Tak więc wiesz już, mój panie, po co cię wezwałam, Gdy pokonasz potwora, nie minie cię chwała.
Rycerz: Uczynię, co w mej mocy, o czcigodna pani. (znowu się kłania)
Królowa: (podaje mu dłoń do ucałowania)
Rycerz: Idę. Chcę porozmawiać z ataków świadkami.
Dworzanin: (podnosi się z ławy i podchodzi do Mężczyzny) Trudna to będzie sprawa, nie ma świadków wcale, Jest jeden ocalały stary rybak, ale On niewidomy. Niewiele powiedzieć ci może.
Rycerz: Mimo to chcę z nim mówić. Każdy szczegół może Pomóc mi znaleźć sposób, by zabić potwora.
Dworzanin: Zatem chodźmy, mój panie, bo już późna pora.
Kłaniają się nisko Królowej i wychodzą.
Część 33 / 3
Księga druga: Rada
Komnata zamkowa. Kamienne ściany, na nich kilka gobelinów i mapa wyspy. Po prawej stronie duży kominek, po lewej drzwi i szafa wypełniona księgami i zwojami. Na środku stół, przy nim na ławie siedzi Rycerz, obok stoi Giermek. Dworzanin wprowadza Rybaka.
Dworzanin: Oto, panie rycerzu, jest ów rybak, który W pewnym sensie był świadkiem zniszczenia Alcury, Miasta na skraju wyspy, niegdyś kwitnącego, Przez strasznego potwora w gruzy zmienionego.
Rycerz: Powiedz, dobry człowieku, co wiesz o potworze, Chcę go zabić; opowieść twoja mi pomoże Obmyślić jakiś sposób, aby go pokonać.
Rybak: Powiem, co wiem, lecz trochę pamięć ma zmącona, A poza tym, jak wiecie, panie, nie widziałem Nic, bom jest ślepy; ryk tylko głośny słyszałem, Straszliwy jak huk grzmotu i bestii stąpanie Podobne do trzęsienia ziemi. Nie wiem, panie, Czy to, co powiedziałem na coś ci się przyda...
Rycerz: Dzięki, dobry człowieku.
Dworzanin wyprowadza Rybaka i zaraz wraca, po czym siada obok Rycerza.
Z opowieści widać, Że stwór jest gigantyczny. Dlatego musimy Obmyślić jakiś chytry plan, którym zwalczymy…