Akcja · 4 min czytania
Pan Tadzik
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
PAN TADZIK
czyli
Ostatni (?) Dojazd Taksówką
Historia Uczniowska
z roku 1996
w xiędze jednej wierszem
przez Anonima spisana
Część 22 / 2
Gdańsk 19 stycznia 1996
Poema Studniówkowe XVII Liceum w Gdańsku Anno Domini 1996
Szkoło kochana nasza, ty jesteś jak zdrowie Ile cię cenić trzeba, ten tylko się dowie Kto cię kończy.
Dziś piękność twą w całej ozdobie Widzę i opisuję, bo czuję po sobie. Aliści jej uroki opisać ja rad-em Bo mury jej opuszczę za sto dni z okładem:
Dom był postury białej, jakby żebrowany: Z daleka się świeciły całe szklone ściany, Tym bardziej, że niechybnie - jako pragnął tworca - Kontrastowały z budą, co w głębi podworca Ktoś szalony umieścił dla automobilu Niejednego (nikt zliczyć nie potrafił ilu...). Otoczon zaś górami, dziedzińcem z asfaltu, I bramą kutą z stali, pewnie też dla żartu Blisko był nasz budynek żywiołu kliniki: Stąd zapewne słyszano bydlęce okrzyki, Bo pomyśleć nie można, aby szkolna dziatwa Ryczeć mogła jak osieł, czy też kuropatwa!
Obok zasię gmaszyska zdobione wzniesiono, Co równie dobre młodzi, jak i dobre ZOMO, O którem starsi wiekiem rzewnie wspominali: 'Nikt tak więcej nie leje, jak ci chłopcy lali...'
Właśnie czarną taryfą wjechał młody panek I obiegłszy dziedziniec zawrócił przed ganek Kędy - na ów-ci obraz raduje się dusza - Patrona widać piwne imię Heweliusza. Podróżny do folwarku nie biegł sług zapytać. Odemknął, wbiegł do szkoły pragnąc ją powitać: "Tuś mi, mospanie! W butach kalasz kórytarze? Za takie przewinienia zaraz cię ukarzę!" Nad głową mu ryknęło. To oko 'Kaszpira' Bada, czy w glanach noga…