Horror · 4 min czytania
Pan w Garniturze
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Cóż za świetny dzień. Słońce świeci, a delikatny wietrzyk nie pozwala odczuć parności lipcowego popołudnia. Stare kamienice i ulice z kocich łbów złocą się, skąpane w promieniach słońca. Ludzie odczuwając naturalne piękno tej chwili, zwalniają i rozkoszują się wspaniałością otaczającego ich miasta. Zazwyczaj ponure i szare centrum, jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki zmieniło się w najcudowniejszy zakątek świata. Uroku dopełnia śpiew ptaków ukrytych gdzieś w gałęziach drzew, rosnących w parku przy głównej ulicy. Młodzi ludzie spacerują po ulicach. Widać dwie zakochane pary. Jedna, to para młodzieńców, najpewniej jeszcze licealistów. Druga, to para dojrzałych ludzi koło trzydziestki. Ona: zgrabna, ładna kobieta. On: przystojny, wysoki mężczyzna w garniturze. Przyjrzę się mu bliżej. Zbliżam się do niego akurat w chwili, gdy rozstaje się ze swoją ukochaną. - Do jutra, najdroższa. – Mówi czule i całuje ją w usta. - Do jutra, mój miły. – Odpowiada kobieta i rozstają się, każde idąc w swoją stronę. Pan w garniturze idzie przez główną ulicę miasta i uśmiecha się od ucha do ucha. W sumie, to bardziej tańczy, niż po prostu idzie. Można by o nim rzec, że jest symbolem dzisiejszego dnia. Emanuje z niego radość i pewność siebie. Tego dnia z pewnością wygląda o pięć lat młodziej. Zbliżywszy się do kosza na śmieci podskakuje i odbija się od niego. Nie do wiary, jak młodzieniec z podstawówki. Ludzie oglądają się za nim, kiwając głowami i uśmiechając. Starsza pani stojąca przy sklepie z biżuterią nawet przyklaskuje. Każdy, koło kogo przechodzi, musi go zauważyć. Większość ludzi, których mija myśli sobie: „ Ten facet jest zakochany” albo „chciałbym mieć tyle energii”. Pan w garniturze podchodzi do kiosku. - Dzień dobry pięknej pani. Z okazji wspaniałego dnia, jaki mamy, chciałbym życzyć spełnienia marzeń i poprosić o „Fakt” – mówi uśmiechnięty od ucha do ucha.