Pan w Garniturze
Moje najkrótsze opowiadanie. Wymyśliłem w łóżku, gdy kładłem się już spać. Słyszałem gdzieś, że wtedy przychodzą najlepsze pomysły.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Cóż za świetny dzień. Słońce świeci, a delikatny wietrzyk nie pozwala odczuć parności lipcowego popołudnia. Stare kamienice i ulice z kocich łbów złocą się, skąpane w promieniach słońca. Ludzie odczuwając naturalne piękno tej chwili, zwalniają i rozkoszują się wspaniałością otaczającego ich miasta. Zazwyczaj ponure i szare centrum, jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki zmieniło się w najcudowniejszy zakątek świata. Uroku dopełnia śpiew ptaków ukrytych gdzieś w gałęziach drzew, rosnących w parku przy głównej ulicy. Młodzi ludzie spacerują po ulicach. Widać dwie zakochane pary. Jedna, to para młodzieńców, najpewniej jeszcze licealistów. Druga, to para dojrzałych ludzi koło trzydziestki. Ona: zgrabna, ładna kobieta. On: przystojny, wysoki mężczyzna w garniturze. Przyjrzę się mu bliżej. Zbliżam się do niego akurat w chwili, gdy rozstaje się ze swoją ukochaną. - Do jutra, najdroższa. – Mówi czule i całuje ją w usta. - Do jutra, mój miły. – Odpowiada kobieta i rozstają się, każde idąc w swoją stronę. Pan w garniturze idzie przez główną ulicę miasta i uśmiecha się od ucha do ucha. W sumie, to bardziej tańczy, niż po prostu idzie. Można by o nim rzec, że jest symbolem dzisiejszego dnia. Emanuje z niego radość i pewność siebie. Tego dnia z pewnością wygląda o pięć lat młodziej. Zbliżywszy się do kosza na śmieci podskakuje i odbija się od niego. Nie do wiary, jak młodzieniec z podstawówki. Ludzie oglądają się za nim, kiwając głowami i uśmiechając. Starsza pani stojąca przy sklepie z biżuterią nawet przyklaskuje. Każdy, koło kogo przechodzi, musi go zauważyć. Większość ludzi, których mija myśli sobie: „ Ten facet jest zakochany” albo „chciałbym mieć tyle energii”. Pan w garniturze podchodzi do kiosku. - Dzień dobry pięknej pani. Z okazji wspaniałego dnia, jaki mamy, chciałbym życzyć spełnienia marzeń i poprosić o „Fakt” – mówi uśmiechnięty od ucha do ucha.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Richard
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…