Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 6 min czytania

Pani ostatniej nadziei

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Kruki rozkoszujące się zaschniętą krwią na dziobach, wrony wyjadają oczy. Czarne pióra zlepione purpurą i zapach rozkładu, wszechobecny, przygniatający. Liście gniją pod resztkami, których ptactwo nie było w stanie skonsumować i tylko jeden biały kruk, cały skąpany w rubinowej esencji patrzy, pełen współczucia.

Było ich pełno. Zajęły całą wolną przestrzeń, wciąż szukając dla siebie miejsca. Próbowano je przeganiać ale zawsze wracały. Nikogo nie atakowały, czekały na odpowiedni moment. Tysiące latających koneserów zepsucia, spoglądających chciwie na nas z góry. Obserwujących, w pełnym napięcia wyczekiwaniu, domagających się zaspokojenia głodu. Właśnie wtedy, pod wzrokiem ociekającym żądzą poczułem to. Ten dziwny spokój, kroki nadchodzącej jesieni- kroki melancholii.

*

Świat powoli obumierał, bursztynowe drzewa w ciągu paru dni straciły swe odzienie. Niebo przysłoniły ciężkie chmury, pogrążając świat w szarości. Mgła otuliła ulice, ukrywając brud oblepiający miasto. Delikatne krople spadały mi na twarz, która tak dawno nie zaznała wilgoci. Było tak spokojnie, natura przygotowywała się na oczyszczenie

*

Ujrzałem jak idzie- dostojnie, w pełnym majestacie, personifikacja tęsknot cierpiących. Czarna jak heban suknia ciągnęła się za nią, mimo to nie pokrywały jej nieczystości. Była szczupła, cera jej zdawała się być bielszą od śniegu, głowa przykryta burzą onyksowych włosów. I ta twarz- delikatna, drobna z silnie zarysowanymi oczyma, zbolałymi, pełnymi znużenia. Nostalgia to jedyne co mogłem czuć widząc to boskie stworzenie. Była zbyt idealna, nie mogła być dziełem ludzkiej ewolucji, tak kusząca... Nagle jeden z kruków wyrwał się ze swego apatycznego stanu i pomknął w jej kierunku. Byłem przerażony, świadom, że może przysporzyć straszliwego cierpienia tej cudownej istocie. Ale zamiast wbić się całym impetem w jej ciało, huraganem wydobywającym się z jego skrzydeł rozwiał mgłę wokół niej i delikatnie przysiadł na jej ramieniu Ucałowała go czule w jego spragnioną krwi główkę, uśmiechając się przy tym błogo. Ruszyła, rozsiewając wokół siebie czar, czuć było młodość i starość, radość i smutek, tęsknotę i spełnienie. Spojrzała na zdewastowany świat, który ją otaczał i westchnęła. Powietrze delikatnie musnęło moje policzki, a świat zamarł. Drzewa obok których przechodziła zaczęły usychać a ludzie i zwierzęta, których napotkała swym wzrokiem padali jak rażeni gromem. Tylko ptaki siedziały niewzruszenie, niczym straż przyboczna królowej, spokojnie bez cienia zniecierpliwienia. Patrzyły jak ojciec upuszcza swoja córeczkę, i upada obok niej na zimnej, mokrej ziemi i widziały wodę zbierającą się wokół jej niebieskich oczu na podobieństwo łez. Patrzyły na psa liżącego z przerażeniem swego pana, którego nagle opuściło życie, widziały jak i on upada, ukołysany…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%