Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 5 min czytania

Pani Wilków

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Młoda dziewczyna leżała na łóżku i wpatrywała się w zdobiony sufit. Obok jej długich, miedzianych włosów położona była zdobiona księga, którą kilka minut temu czytała. Jej brązowe oczy próbowały przebić twardą skorupę ścian budynku i uciec do dzikich, nieprzeniknionych puszczy. Tam, gdzie nie będzie tych wszystkich natrętnych ludzi, a zwłaszcza magów Srebrnego Płomienia. Nie cierpiała ich. Gardziła nimi i ich śmiesznymi wyobrażeniami idealnego, zhierarchizowanego świata. Usiadła na posłaniu, poprawiła czarny gorset i fioletową wstążkę, którą był związany. Później wstała i obróciła długą, czarną spódnicę tak, alby rozcięcie znalazło się na lewej nodze. Podeszła do toaletki i podniosła leżące obok szafki sznurowane, czarne buty. Ubrała je. Spojrzała na swoje dłonie. Na nadgarstkach miała ciężkie bransolety wykute z najrzadszego, magicznego metalu –Adametum. Nienawidziła ich, to przez nie, nie może stąd uciec. Hamowały jej zdolności, przez co, nie mogła przełamać bariery rozciągniętej nad jej domem i wydostać się z niego. Już maiła udać się do ogrodu, kiedy usłyszała głośną kłótnie. Wyszła na korytarz i zajrzała przez uchylone drzwi prowadzących do jadalni. W środku zobaczyła swojego opiekuna, Mirana, który prowadził ostrą wymianę zdań z jakimś innym kapłanem Srebrnego Płomienia. Obok nich stała stara służąca, Inez, która opiekowała się Adorą. Dziewczyna ją lubiła, była jedyną osobą, która starała się ją zrozumieć i spróbować dać jej tyle swobody, ile mogła. Kobieta zobaczyła swoją podopieczną. Spojrzała na kapłana Mirana i jego długą laskę z Adamentowym kamieniem, który tłumił moce Adory. Teraz złowrogo nim potrząsał w stronę swojego rozmówcy. - Nie możemy obniżyć podatków! – krzyknął. – Jak to zrobimy to nie damy rady płacić Werdani za ochronę. - Musimy je obniżyć! Ludzie się buntują, za niedługo wszyscy opuszczą Srebrny Płomień – powiedział drugi. Machnął ręką i niechcący uderzył w laskę Mirana. Ten wypuścił ją z rąk. Mężczyzna zaraz rzucił się, aby ją złapać, ale wtem Inez podłożyła mu nogę i kapłan wylądował na podłodze. Kruchy kryształ nie wytrzymał uderzenia o twarde kafle i rozpołowił się. Z jego środka wydobył się ciemny dym, po czym kamień całkowicie stracił blask. - NIE! – krzyknął Miran. Drugi kapłan chciał mu pomóc wstać, ale ten go odepchnął i rzucił się biegiem do pokoju Adory. Kiedy otworzył drzwi zobaczył tylko rozbite bransolety, z których jeszcze unosił…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Pani Wilków — czytnik · opowiadania