Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 3 min czytania

Panta rhei...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Siedzę sobie na lekcji historii, głowa oparta na prawej dłoni, prawy łokieć oparty na stole, lewy nie znalazł sobie miejsca na blacie. Nie udzielam się, nie odzywam, nawet nie ruszam liścików- ot, jestem, a mnie nie ma. Tępo wpatruję się w zieloną bluzę siedzącą przede mną, nie zwracając najmniejszej uwagi na właściciela, na przemian gapię się i oddycham, gapię i oddycham i nie zastanawiam się w ogóle nad zmianą repertuaru. Ożywiam się dopiero, gdy jakaś sierotka została wezwana do tablicy. Staje, bierze kredę, kreśli kreskę, prostą w mniejszym bądź większym stopniu, okruchy kredy spadają na jej sweter, pogniecione spodnie, twarz, dłonie, dostają się do nozdrzy i gardła. Lecz to nie wszystko: kreska ciągnie się i ciągnie, jakby chciała dogonić swój początek, jakby ręka rysującego była spragniona możności rysowania kresek. W efekcie powstaje długa, koślawa linia. Podziałka zmniejsza moje nadzieje na to, że pobawimy się w kalambury, nadzieja opuszcza mnie, spuszczam ramiona, chowam w nich głowę, czuje, jak nadzieja tego świata paruje. Następnie sierotka zaznacza na osi czasu wiek pierwszy, potem wieki kolejne, zarówno naszej ery, jak i obcej, odkłada kredę, otrzepuje pył z dłoni i ubrania, po czym wędruje na miejsce i siada szurając uprzednio starym, niewygodnym krzesłem. Następnie inna osóbka, mniejsza i bardziej ruchliwa, chwyta kredę, wpatruje się w nauczyciela, czeka, czeka, czeka i przestaje czekać, bowiem nauczyciel rzucił w tą osóbkę datą jak właściciel rzuca

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Panta rhei... — czytnik · opowiadania