Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Wojna · 3 min czytania

paradoks wojny

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Prolog Początek wojny Garstka nomadów przemierzała Pustynię z freduli do devany. Widać było, że są zmęczeni.Ich przywódca,Mombasi wiedział, że długo nie pożyją.Gdy wznieśli się na szczyt wydmy Mombasi rozejrzał się dookoła.Długa jeszcze droga przed nimi. Gdy zeszli z wydmy powiedział: -warta przez całą noc niech trzech przyniesie jakieś krzaki a dwóch niech zapoluje na cokolwiek, bo wszyscy pomrzemy z głodu-. -Długo nie pożyjemy- pomyślał-i to ma być ta niezwyciężona armia?Przecież to jest garstka ledwo trzymających się na nogach żołnierzy! -kapitanie!-Zawołał wartownik-na lewej flance oddział pustynnych demonów!ATAKUJĄ NAS!- -dwudziestu pikinierów,formacja tarczy,za nimi rycerze i reszta pikinierów na tyłach strzelcy-rozkazywał mombasi-połowa kapłanów do ataku a druga połowa módlcie się żebyśmy wyszli z tego piekła żywi. Pustynne demony były coraz bliżej i bliżej.Dało się wyczuć oddech czterdziestu żołnierzy czekających na śmiertelny cios przeznaczenia.Demony zaatakowały.żołnierze mombasiego bili się dzielnie,ale przewaga demonów była znacznie większa -ruszajcie się rycerze, myślicie, że ja będę ratował wam tyłki?-Krzyknął mombasi odrąbując głowę jednemu demonowi, który…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%